Tychy - Okocimski 0-1. Dziesięć meczów bez porażki u siebie i... starczy

28.04.2013
GKS Tychy po raz drugi z rzędu bez punktów. Zespół Piotra Mandrysza pozostawał niepokonany w Jaworznie od 19 sierpnia. Serię 10 meczów bez porażki u siebie przerwał - zasłużenie - Okocimski Brzesko.
Wydarzenie
W 56. minucie goście zdobyli zwycięską bramkę. Jakub Kowalski podał z prawej strony w pole karne do Mateusza Niechciała, a ten padł na ziemię po starciu z Łukaszem Kopczykiem. Sędzia wskazał na 11. metr, jednak można mieć wątpliwości, co do poprawności tej decyzji. Rzut karny wykorzystał Wojciech Wojcieszyński, choć Piotr Misztal miał piłkę na rękawicach.

Bohaterowie
Po jednym z każdej drużyny. Świetnie dysponowany był Piotr Misztal, bramkarz tyszan. A już w 52. minucie zaliczył interwencję sezonu, broniąc strzał z pięciu metrów Smółki i dobitkę Byrtka, już na leżąco. Chwilę później nie dał się też pokonać... Kopczykowi. Do pełni szczęścia zabrakło niewiele - o mało nie obronił rzutu karnego. Z kolei w brzeskiej ekipie najlepszy był Jakub Kowalski, który raz za razem przeprowadzał rajdy lewą stroną boiska i precyzyjnie dogrywał w pole karne.

Antybohater
Sędzia Artur Ciecierski. Sprawiał wrażenie jakby za wszelką cenę chciał zostać głównym bohaterem tego meczu. Wątpliwe były wszystkie jego kluczowe decyzje w tym spotkaniu. Imieli raczej nie należała się druga żółta kartka, która wykluczyła go z gry. Smółka powinien był ujrzeć żółtą, ale już raczej nie czerwoną kartkę. Rzut karny dla Okocimskiego też był "naciągany". Arbitra z Warszawy nie można po tym meczu nazwać stronniczym, ale słabym już raczej tak.

Co ciekawego
- W 41. minucie Adam Imiela zahaczył na 16. metrze Jakuba Kowalskiego, a że siedem minut wcześniej dostał żółtą kartkę za faul taktyczny w środku pola, sędzia wykluczył go z gry. Debiut w podstawowym składzie tyszan zaliczył więc koszmarny.

- Siły wyrównały się na pół godziny przed końcem meczu. Paweł Smółka, kapitan gości, wszedł od tyłu w nogi Bartłomieja Babiarza.

- W 59. minucie, po podaniu Kowalskiego, bombą z 20 metrów popisał się Flis. Piłka trafiła jednak w słupek.

- Show przy linii odstawiał Czesław Palik, trener beniaminka z Małopolski, który sędziemu zarzucał, że jest ślepy, Rockiemu liczył faule, a swoim zawodnikom barwnie wytykał wszystkie możliwe błędy.

- Po raz pierwszy tej wiosny, od 1. minuty zagrali wracający po kontuzji Marcin Folc, najlepszy strzelec tyszan oraz Damian Szczęsny.

- GKS Tychy przegrał w Jaworznie po raz pierwszy od 19 sierpnia 2012 roku, kiedy górą była Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Od tego czasu nasz beniaminek notował serię 10 spotkań u siebie bez porażki.

- Ciekawy dialog miał miejsce na początku meczu. Piotr Koman został uderzony łokciem w głowę przez jednego z tyskich zawodników. Arbiter podszedł do leżącego pomocnika i spytał: "Dostał pan?". - Nie dostałem. Tak sobie tylko leżę - odparł były gracz Podbeskidzia.

- Przed meczem trenerzy Czesław Palik i Piotr Mandrysz ucięli sobie pogawędkę, w której ponarzekali na warunki infrastrukturalne, panujące w polskich klubach.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również