Tychy - Cracovia 2-0. GKS bije wszystkich. Nawet "mocarzy"!

10.11.2012
GKS Tychy szaleje. Zawodnicy Piotra Mandrysza posiedli umiejętność wygrywania nawet z lepszymi od siebie. Cracovia w Jaworznie przeważała, ale dwa stałe fragmenty gry Piotra Rockiego rozstrzygnęły sprawę.
<strong>Wydarzenie
</strong>W 53. minucie tyszanie dość niespodziewanie objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Piotr Rocki, a piłkę do siatki wbił strzałem głową Marcin Folc. Spełnił więc swoje marzenie i mógł zadedykować bramkę babci, która 26 października obchodziła urodziny.
<strong>
Bohater
</strong>Piotr Rocki. Ciężko już policzyć, która to młodość "Rocky'ego". Doświadczony zawodnik jest skarbem beniaminka. Tyszanie piłkarsko byli od "Pasów" słabsi, ale dzięki dwóm dobrym wrzutkom Rockiego zgarnęli trzy punkty. Na 14. minut przed końcem meczu były gracz m.in. Legii Warszawa precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego na wysokości narożnika pola karnego,a&nbsp; z bliska głową do siatki trafił Maciej Mańka.
<strong>
Rozczarowanie
</strong>- Patrząc na potencjał kadrowy, organizacyjny i porównując budżety obu klubów, jesteśmy na pozycji kopciuszka. Ale budżety nie grają - powiedział Piotr Mandrysz przed meczem. Miał rację. Bogata, poukładana, mająca wiecznie mocarstwowe ambicje nie sprostała tyszanom, pozbawionym nawet atutu własnego boiska.
<strong>
Co ciekawego
</strong>- W 12. minucie tyszanie stworzyli pierwszą groźną okazję. Mocno z dystansu uderzył Mateusz Bukowiec. Piłkę lecącą pod poprzeczkę na rzut rożny z trudem odbił Krzysztof Pilarz.

- Pierwszy kwadrans należał do gospodarzy, ale później w pierwszej połowie Cracovia przeważała już zdecydowanie. W końcówce pierwszej części gry Vladmir Boljević trzykrotnie groźnie uderzał na bramkę. Dwa razy dobrze interweniował Piotr Misztal, a raz Czarnogórzec uderzył niecelnie.

- Spotkanie odbyło się bez udziału kibiców, co nie spodobało się Piotrowi Mandryszowi, trenerowi tyszan. - Szkoda, że akurat w takim meczu. Kibice obu klubów są zaprzyjaźnieni, stąd na trybunach byłaby sielanka, w przeciwieństwie do tego, co na boisku. Nie można by się spodziewać żadnych ekscesów. Każdy sportowiec gra po to, by pokazywać się jak najszerszej publiczności - powiedział.

- Kibice zaznaczyli jednak swoją obecność. Ustawieni pod stadionem prowadzili doping, krzyczeli "Piłka nożna dla kibiców" i "pozdrawiali" PZPN.

- To będzie dla nas jeden z najcięższych meczów w tej rundzie. GKS to dobrze poukładana drużyna, która świetnie gra z kontry. Musimy być bardzo dobrze zorganizowani w defensywie - mówił Wojciech Stawowy przed meczem. Wiedział, co mówi...

- GKS Tychy ma zaledwie trzy punkty straty do Cracovii, która zajmuje miejsce premiowane awansem do ekstraklasy.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również