Twórca potęgi kędzierzynian staje naprzeciwko ZAKSY

08.04.2009
Sześć lat w Kędzierzynie czekano na awans do strefy medalowej mistrzostw Polski. Dzisiejszy mecz Asseco z ZAKSĄ otwiera półfinały play-off, a te dwa bardzo zasłużone dla polskiej siatkówki kluby stają przed szansą nawiązania do swojej chlubnej historii.
ZAKSA wykonała już cel, jaki był stawiany przed drużyną. Zespół poprawił osiągnięcie z poprzednich rozgrywek i awansował do pierwszej czwórki. - Nikt w klubie nie wywiera na nas ogromnej presji, ale sami stawiamy sobie wysoko poprzeczkę i chcemy osiągnąć jak najwięcej - mówi rozgrywający ZAKS-y Grzegorz Pilarz, który wraz z Mariuszem Szczygłem przed dwoma laty reprezentował barwy zespołu z Rzeszowa.

Jest jeszcze jeden siatkarz, dla którego ta rywalizacja wydaje się być szczególną. Chodzi o Pawła Papke, który przed laty zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu z Kędzierzyna. Zawodnik nie ukrywa, że lubi wracać we wspomnieniach do tamtego okresu. - To chyba naturalne, bo Mostostal był dla mnie odskocznią do tej wielkiej siatkówki. Do reprezentacji Polski, a przede wszystkim i do tego, żeby grać na bardzo wysokim poziomie - mówi atakujący Resovii. - Trochę czasu już minęło, ale pamiętam te wszystkie mecze. Miałem tę przyjemność, że grałem w wielkiej drużynie Sebastiana Świderskiego, trenera Waldemara Wspaniałego. Byłem częścią układanki, która swego czasu nie miała konkurencji w Polsce, a liczyła się też w Europie - kończy Papke.
źródło: Przegląd Sportowy/SportSlaski.pl

Przeczytaj również