Trzecia młodość "Bizaka". A ostatniego słowa jeszcze nie powiedział
04.01.2011
Zdecydowanie najlepszy w jego karierze był sezon 1999/2000. 27-letni wówczas napastnik Ruchu Chorzów w 30 występach w ekstraklasie zdobył 14 goli. Mimo propozycji z Lecha Poznań, Legii Warszawa czy niemieckiego Energie Cottbus, został w Chorzowie do 2006 roku. - Żegnałem się z Ruchem przystając na to, że zaległe pieniądze otrzymam tylko wtedy, gdy przeniosę się do Koszarawy Żywiec - wspomina.
Wtedy zaczęła się druga młodość wychowanka GKS-u Tychy. Koszarawę "Bizak" poprowadził do mistrzostwa IV ligi, a później awansował z nią w barażach szczebel wyżej. W 15 występach zdobył 12 goli, po czym wrócił do Tychów. Z GKS-em również świętował sukcesy. W 2008 roku zajął z nim 1. miejsce w IV lidze i - znów po barażach - awansował do II ligi.
Bizacki "dobija" powoli do 40-tki, ale na boisku wcale tego nie widać. 2010 rok był dla niego niezwykle udany. - Tamten rok zacząłem od tradycyjnego w Tychach, noworocznego meczu oldbojów, w którym zdobyłem cztery bramki. To był dobry początek całego roku - uśmiecha się. W rozgrywkach II ligi i Pucharze Polski zdobył 11 bramek.
I kariery wcale nie zamierza kończyć. - Dopóki zdrowie dopisuje, a gra w piłkę sprawia radość, będę walczył o kolejne zwycięstwa tyskiej drużyny. Bo choć dziennikarze wyliczają, że mam już za sobą "kilka młodości", to nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa - deklaruje w rozmowie ze "Sportem".
Wtedy zaczęła się druga młodość wychowanka GKS-u Tychy. Koszarawę "Bizak" poprowadził do mistrzostwa IV ligi, a później awansował z nią w barażach szczebel wyżej. W 15 występach zdobył 12 goli, po czym wrócił do Tychów. Z GKS-em również świętował sukcesy. W 2008 roku zajął z nim 1. miejsce w IV lidze i - znów po barażach - awansował do II ligi.
Bizacki "dobija" powoli do 40-tki, ale na boisku wcale tego nie widać. 2010 rok był dla niego niezwykle udany. - Tamten rok zacząłem od tradycyjnego w Tychach, noworocznego meczu oldbojów, w którym zdobyłem cztery bramki. To był dobry początek całego roku - uśmiecha się. W rozgrywkach II ligi i Pucharze Polski zdobył 11 bramek.
I kariery wcale nie zamierza kończyć. - Dopóki zdrowie dopisuje, a gra w piłkę sprawia radość, będę walczył o kolejne zwycięstwa tyskiej drużyny. Bo choć dziennikarze wyliczają, że mam już za sobą "kilka młodości", to nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa - deklaruje w rozmowie ze "Sportem".
Polecane
II liga