"Trudno sobie wyobrazić, byśmy zawsze grali na zero z tyłu"

18.07.2013
- W Wiśle sporo się zmieniło i myślę sobie, że jeżeli mają się "docierać", to lepiej zagrać z nimi wcześniej. Akurat w Krakowie Górnikowi grało się ostatnio świetnie - mówi Seweryn Gancarczyk z Górnika Zabrze.
Zabrzanie w ostatnim sparingu przegrali 0-3 z drużyną z serbskiej ekstraklasy FK Donji Srem. Trzy gole stracili w ciągu 15 minut. To nie nastraja optymistycznie. - Jak powiem, że nas to nie martwi to pewnie nie zabrzmi szczerze. Trzeba strzelać więcej goli, bo trudno sobie wyobrazić, byśmy zawsze grali na zero z tyłu. Gdyby ktoś w 70. minucie powiedział, że przegramy 0-3, to uznałbym go za mało poważnego. Graliśmy naprawdę dobrą piłkę. Zresztą... zagramy dobrze na Wiśle i nikt nie będzie pamiętał o sparingach. Może taki "prysznic" się przyda - zastanawia się były reprezentant Polski.

Gancarczyk w Krakowie najprawdopodobniej wystąpi jako stoper. - Przed zgrupowaniem w Słowenii trener sugerował, bym przygotował się na to, że będzie mnie sprawdzał na środku. I tak było, choć nie przypuszczałem, że praktycznie nie opuszczę tej pozycji. Tak się złożyło, że Antek Łukasiewicz i "Szewa" leczyli kontuzje i nie bardzo byli gotowi do gry. Nie ma problemu. Pomijam już, że kiedyś w ŁKS-ie zagrałem kilka spotkań na tej pozycji. Tyle lat gram w piłkę, że potrafię się przestawić. Choć pewne nawyki z gry na lewej obronie czasami dają o sobie znać - przyznaje.

O co konkretnie chodzi? - Na boku z jednej strony jest... linia boczna, ktora ogranicza zachowania rywala. Na środku przeciwnik może się zaskoczyć z obu stron, więc trzeba być bardziej czujnym. W śorku na pewne zagrania nie można sobie pozwolić.
źródło: Sport

Przeczytaj również