Trudne zadanie przed kapitanem. "Trzymam kciuki, bo to fajny synek"

28.07.2017
To nie będzie łatwe zadanie. Z trudem zbierający się po spadku z Ekstraklasy Ruch Chorzów meczem ze Stalą w Mielcu zainauguruje ligowe rozgrywki na zapleczu elity. Będący właściwie wciąż w budowie zespół na boisko wyprowadzi młody kapitan - Maciej Urbańczyk.
Norbert Barczyk/PressFocus
22-latek zakładając opaskę weźmie na siebie w Mielcu sporą odpowiedzialność. Mówiąc delikatnie - "niebiescy" nie będą faworytem starcia ze Stalą. Wiadomo jakie nastroje panują w Chorzowie od dobrych kilku miesięcy, wiadomo też, że Ruch zagra składem, który na logikę - bez uzupełnień - ligi będzie się dopiero uczył. - Ale ludzie wiedzą, jakim potencjałem dysponuje Ruch, więc Maciek w wypadku niepowodzenia nie będzie musiał świecić oczami. Za to jak się uda zdobyć punkty, to spora część splendoru przypadnie właśnie młodemu kapitanowi - zauważa Wojciech Grzyb, który wie czym jest kapitańska opaska przy Cichej.
 
- W takim klubie jak Ruch to zaszczyt, nobilitacja, ale często również źródło problemów. Jako przedstawiciel drużyny jesteś łącznikiem między szatną a zarządem, nieraz katalizatorem, który powinien łagodzić napięcia i umieć przekazywać informacje czy to od drużyny "do góry", czy z gabinetu prezesa do kolegów. To często niewdzięczna rola, ale dla mnie kapitanowanie Ruchowi to była wielka sprawa - tłumaczy Grzyb, który był ostatnim dotychczas wychowankiem "niebieskich" wyprowadzającym zespół na boisko w roli kapitana.

Według byłego piłkarza Ruchu Urbańczyk był naturalnym kandydatem do założenia opaski. - Spodobało mi się, że to chłopcy go wybrali, a nie jak to bywało wcześniej - trener. Dla mnie to też był oczywisty wybór - przyznaje Grzyb. Dlaczego? - Z kilku względów. Wychowanek - to raz. Zdążyłem też Maćka poznać przez te kilka tygodni pracy z drużyną. Sam fakt, że nie chciał odejść za wszelką cenę pokazuje, jaki ma charakter. Chce pomóc klubowi, a to że właśnie on, Ślązak i człowiek stąd ma opaskę ma duże znaczenie dla kibiców. Trzymam kciuki, to po prostu "fajny synek". Poza tym, że ma umiejętności i potencjał na zrobienie dużej kariery, ma też znakomity charakter. Jest takim uosobieniem typowego, śląskiego etosu pracy i solidności. I gdyby nie było go w szatni, to szczerze mówiąc, nie mam pomysłu kto mógłby w Ruchu pełnić rolę kapitana - nie kryje Grzyb.

Urbańczyk wyprowadzi Ruch na boisko w Mielcu w nowej dla klubu rzeczywistości. Spadkowicz z ekstraklasy, zdaniem wielu potencjalny kandydat do kolejnej degradacji. Bez względu na wynik w premierowej kolejce, "niebiescy" z powodu ujemnych punktów i tak będą po niej zamykać tabelę. Przy Cichej nikt nawet głośno nie mówi o awansie, a - zwłaszcza w perspektywie pierwszych kolejek - o przetrwaniu. Ale... - Ruch to marka, klub który zmaga się z problemami, ale to klub który istnieje i będzie istniał – zapowiada trener pierwszego w sezonie rywala "niebieskich", Zbigniew Smółka. On przygotowywał zespół w warunkach komfortowych, ale musiał przeprowadzić sporą rewolucję w swoim zespole. Latem odeszło 11 graczy, w tym kilku takich, od których wiosną Smółka zaczynał ustalanie składu. Dołączyła trzynastka, więc można mówić o sporej rewolucji - Drużyna potrzebuje ich czasu wsparcia i zaufania. Czas będzie pracował na naszą korzyść - deklaruje szkoleniowiec Stali, która przez część fachowców jest nawet typowana do roli "czarnego konia" rozpoczynających się właśnie rozgrywek.

Przypuszczalne składy:

Stal: 
Majecki - Sadzawicki, Kiercz, Grynczow, Leândro - Cholewiak, Waldemar Gancarczyk, Marciniec, Bernhardt, Cwetanow - Đermanović. Trener: Zbigniew Smółka.

Ruch: Hrdlicka - Komarnicki, Czajkowski, Trojak, Starzyński - Przybecki, Walski, Urbańczyk, Nowak, Słoma - Arak. Trener: Krzysztof Warzycha.

autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również