Trening czy wykład na uczelni? Rozpoczął się czas dylematów

02.10.2009
- Koledzy podpowiadali, abym kontynuował naukę. Wybrałem katowicki AWF - mówi Artur Sobiech z Ruchu. Kto jeszcze z innych śląskich klubów rozpoczął wczoraj walkę na uczelni?
- Piłkarze to nie matoły - przekonywał niedawno na naszych łamach Tomasz Stranc, zawodnik Ruchu Radzionków, który jest już studentem IV roku... filozofii. - Nie znam żadnego piłkarza zawodowego, który wybrałby taką drogę - przyznaje. Znacznie bardziej popularny jest kierunek związany z wychowaniem fizycznym.

- Sam podjąłem taką decyzję. Do Katowic mam ledwie kilkanaście minut drogi. Nie będę studiował sam, bo podobny krok zrobili Piotrek Kieruzel, Bartek Babiarz i kilku kolegów z Młodej Ekstraklasy - tłumaczy Artur Sobiech, który jeszcze nie zaliczył pierwszego wykładu, a już stara się o indywidualny tok nauczania. - Inaczej trudno będzie pogodzić edukację z treningami. Bywa, że mamy dwa dziennie - wskazuje "Abdul". Młodzi gracze Ruchu Chorzów spotkają na AWF-ie choćby trio z Bukowej: Krzysztofa Kaliciaka, Grzegorza Górskiego i Kamila Cholerzyńskiego.

I każdy z nich pewnie potwierdzi, że podjęcie studiów okazuje się zadaniem jeszcze trudniejszym niż walka o miejsce w podstawowej jedenastce. - Przez sześć miesięcy nie było źle. Gdy z dnia na dzień dowiedziałem się, że pojadę na obozy do Tunezji i na Cypr, wszystko się skomplikowało. Bardzo długo nie było mnie w Polsce. Trudno było poprzekładać egzaminy czy nawet terminy poprawkowe. Dlatego załatwiłem sobie urlop dziekański. Teraz powalczę jeszcze raz - tłumaczy Marek Krotofil, obrońca Górnika Zabrze.

Na dalszą naukę wśród graczy Polonii Bytom postawił Wojciech Mróz. Daniel Chylaszek z Piasta Gliwice już za dwa semestry będzie magistrem. Co więcej, udowadnia on, że można studiować w weekendy. Mimo kolejek ligowych! - Grając w Szczakowiance Jaworzno, miałem zajęcia od poniedziałku do środy. Teraz uczę się w systemie zaocznym. Trudno to wszystko pogodzić, ale na szczęście mam wyrozumiałych wykładowców - śmieje się student Akademii Ekonomicznej. Nic dziwne, bo sportowcy na ogół są ulubieńcami nauczycieli i wykładowców. - Na uczelni byłem po raz ostatni przed wakacjami. Będę się jednak starał jak najczęściej ją odwiedzać - uśmiecha się Sobiech.

Ilu tak naprawdę piłkarzy-studentów biega po boiskach? - Wielu jest takich, którzy idą na studia, żeby tylko mieć "papierek", odbębnić następny szczebel nauczania. Ze mną sprawa wygląda inaczej. Zająłem 34. miejsce na ogólnopolskiej olimpiadzie i wygrałem indeks na politechnikę na budownictwo - chwali się Dawid Bober, kolega Stranca z Ruchu Radzionków. - Kto wie, może za pięć lat, jak skończę, to prezes Baran zleci mi wybudowanie nowego stadionu w Radzionkowie? - żartuje.

Na razie wolne od nauki zrobił sobie z kolei Gabriel Nowak. - Licencjat już za mną. Specjalizacja? Trenersko-instruktorska, więc może za kilkanaście lat zostanę szkoleniowcem - mówi z przymrużeniem oka pomocnik GKS-u Katowice. A nam nie pozostaje nic innego, jak tym wszystkim ambitnym młodym ludziom powiedzieć... Byle do wakacji!
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również