Trener zaskoczył napastnika, bo... wystawił go "na szpicę"

26.03.2013
Jakub Bąk to nominalny napastnik. Gdy trener Piotr Mandrysz ogłosił, że zagra "na szpicy", piłkarz był... zdziwiony. - Nie miałem pojęcia, że trener mnie tak ustawi - przyznaje piłkarz GKS-u Tychy.
Tak na prawdę mało kto mógł się spodziewać takiej roszady w składzie. Zresztą nie była to jedyna zamiana, na jaką zdecydował się trener Piotr Mandrysz przed spotkaniem w Niecieczy. Szkoleniowiec zaskoczył m.in. wystawieniem Łukasza Małkowskiego czy Damiana Czupryny.

- Nie miałem pojęcia, że trener ustawi mnie na szpicy. To jest moja nominalna pozycja, ale po przyjściu do GKS-u zostałem przypisany do drugiej linii i występowałem jako skrzydłowy - przyznaje Bąk. - Zimą w sparingach też ani razu nie grałem w ataku, ale przed naszym pierwszym meczem rundy rewanżowej z Kolejarzem Stróże trener kilka dni na treningach i w grach wewnętrznych sprawdzał mnie w tej roli. Nie nagrałem się jednak za wiele, bo po czerwonej kartce Mateusza Bukowca wróciłem na skrzydło i zagrałem też na boku pomocy z Zawiszą - przypomina zawodnik.

Przesunięcie Bąka okazało się strzałem w "10". Piłkarz odwdzięczył się golem, premierowym w tyskich barwach. - Przed meczem w Niecieczy, gdy trener przeczytał wyjściową "11", byłem zaskoczony, ale i zadowolony. Grało mi się dobrze. To moja pierwsza bramka dla GKS-u, więc dedykuję ją synowi Miłoszowi - cieszy się napastnik.

W najbliższej kolejce GKS zmierzy się z Flotą Świnoujście. Bąka nie trzeba zbytnio motywować na ten mecz. - Mam coś do udowodnienia ludziom z tego klubu. Latem zrezygnowali z moich usług - pamięta zawodnik.
źródło: SPORT

Przeczytaj również