Trener tyszan po historycznym zwycięstwie: Martwią stracone bramki

07.04.2012
Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, to perfekcjonista. Po wywalczonym w niesamowitych okolicznościach pierwszym w historii zwycięstwie nad Nielbą Wągrowiec, był... zmartwiony straconymi bramkami.
- Mimo niezbyt sprzyjających warunków atmosferycznych dzisiejsze spotkanie mogło się podobać. Tą wygraną zrewanżowaliśmy się drużynie Nielby za jesienną porażkę i z takim też nastawieniem tutaj przyjechaliśmy - zaczął optymistycznie Mandrysz. Później powiedział jednak o mankamentach. - Martwią mnie jednak stracone bramki, po naszych błędach, i myślę, że będziemy musieli wyciągnąć z tego wnioski, bo nie zawsze się udaje odwrócić losy spotkania, tak jak to miało miejsce dzisiaj - ostrzegł.

-  Wydaje mi się jednak, że z przebiegu gry byliśmy zespołem o tą jedną bramkę lepszym. Bardzo się cieszę, że Maciek Mańka już w ostatniej akcji meczu zdobył bramkę, która dała nam upragnione trzy punkty - dodał trener GKS-u.

A co na ten temat sądził Piotr Gruszka, szkoleniowiec drużyny z Wągrowca? - Również uważam, że to spotkanie stało na dobrym poziomie, z dużą ilością sytuacji i bramek. Akurat tak się składa, że pracę w Nielbie rozpocząłem od meczu z GKS Tychy. Wówczas mieliśmy więcej szczęścia, i wygraliśmy 1-0. Dzisiaj tego szczęścia nam zabrakło. Uważam, że wynik remisowy byłby tutaj sprawiedliwy, bo my również mieliśmy swoje szanse, m.in. okazję Błażeja Cyferta. Musimy wypocząć przez te Święta, i solidnie przygotować się do kolejnego pojedynku - zakończył trener Nielby.
źródło: gkstychy.info/SportSlaski.pl

Przeczytaj również