Trener tyszan broni swojego zawodnika. "W innych sytuacjach nas ratował"
21.05.2013
W drugiej połowie bramkarz Dolcanu kopnął piłkę, która trafiła w okolice pola karnego GKS-u. Tomasz Balul tylko przyglądał się, jak futbolówka zmierza do bramki, co wykorzystał Mateusz Piątkowski, który strzelił, jak się później okazało, bramkę na wagę trzech punktów.
Piotr Mandrysz nie zamierza jednak obwiniać za porażkę Balula. - Jak napastnik nie wykorzysta sytuacji, to się mówi, że będzie miał następną. Gdy pomocnik nie zagra piłki "otwierającej" drogi do bramki, to czeka się na kolejną akcję, ale kiedy stoper zrobi "babola", to z reguły pada bramka. Na pewno niefortunna interwencja obniża notę naszego obrońcy, ale w kilku innych sytuacjach nas ratował - broni swojego piłkarza trener.
Piotr Mandrysz nie zamierza jednak obwiniać za porażkę Balula. - Jak napastnik nie wykorzysta sytuacji, to się mówi, że będzie miał następną. Gdy pomocnik nie zagra piłki "otwierającej" drogi do bramki, to czeka się na kolejną akcję, ale kiedy stoper zrobi "babola", to z reguły pada bramka. Na pewno niefortunna interwencja obniża notę naszego obrońcy, ale w kilku innych sytuacjach nas ratował - broni swojego piłkarza trener.
Polecane
I liga