Trener Śląska zazdrościł Górnikowi, więc... przeniósł się do Zabrza
27.08.2014
Osobą, która łączy oba kluby jest Władysław Giergiel. Pracował zarówno w Śląsku Wrocław jak i Górniku Zabrze jako szkoleniowiec. Stanisław Oślizło przypadkiem usłyszał, jak trener chwali "Trójkolorowych" po jednym z meczów w latach 60-tych.
- W połowie lat 60-tych byliśmy absolutnie na topie, wygrywaliśmy kilka razy z rzędu ligę. We Wrocławiu dobrze nam poszło, a po meczu zostaliśmy zaproszeni do wojskowego kasyna na kolację. Traf chciał, że w kasynie konsumowali także piłkarze Śląska. Trener Giergiel był bardzo rozgadany, a ja siedziałem akurat dwa stoliki od niego, więc wszystko słyszałem. W pewnym momencie lekko zdenerwowany szkoleniowiec mówi tak do swoich zawodników: - Górnik to ma skrzydła, a ja mam w zespole... gęsie skrzydła. Zapewne miał na uwadze Romana Lentnera, który w tamtym okresie znakomicie dryblował na skrzydle. Śmiechu było co niemiara, a po tych "gęsich skrzydłach" Giergiel wylądował w Zabrzu i w sezonie 1965/66 poprowadził nas do kolejnego mistrzostwa Polski - wspomina legenda Górnika.
- W połowie lat 60-tych byliśmy absolutnie na topie, wygrywaliśmy kilka razy z rzędu ligę. We Wrocławiu dobrze nam poszło, a po meczu zostaliśmy zaproszeni do wojskowego kasyna na kolację. Traf chciał, że w kasynie konsumowali także piłkarze Śląska. Trener Giergiel był bardzo rozgadany, a ja siedziałem akurat dwa stoliki od niego, więc wszystko słyszałem. W pewnym momencie lekko zdenerwowany szkoleniowiec mówi tak do swoich zawodników: - Górnik to ma skrzydła, a ja mam w zespole... gęsie skrzydła. Zapewne miał na uwadze Romana Lentnera, który w tamtym okresie znakomicie dryblował na skrzydle. Śmiechu było co niemiara, a po tych "gęsich skrzydłach" Giergiel wylądował w Zabrzu i w sezonie 1965/66 poprowadził nas do kolejnego mistrzostwa Polski - wspomina legenda Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów