Trener Ryszard Wieczorek wspomina najtrudniejszy moment sezonu

11.06.2013
Najtrudniejszy moment sezonu? Wcale nie groźba pożegnania się ze stanowiskiem trenera. - Znacznie trudniejszy był moment, gdy zima do nas wróciła - mówi Ryszard Wieczorek, szkoleniowiec ROW-u Rybnik.
Jaki był najtrudniejszy moment dla trenera w przeciągu całego sezonu? Wbrew pozorom, nie ten, gdy mówiło się o jego zwolnieniu. - Znacznie trudniejszy był moment, gdy zima do nas wróciła i mecze zostały przełożone. Wtedy największą sztuką było utrzymanie dobrej dyspozycji zespołu. Laicy o tym nie wiedzą, ale fachowcy tak - po meczu z Rakowem Częstochowa musieliśmy z naturalnej trawy wrócić na sztuczną murawę, co było wodą na młyn słabszych drużyn. No i nie udało nam się wygrać żadnego z pięciu kolejnych meczów! - opowiada Wieczorek.

- W tym momencie kluczową rolę odegrała nasza szatnia. Zawodnicy musieli uwierzyć i zawierzyć trenerowi, że nie wszystko jeszcze stracone. Chłopcy w tych trudnych momentach wytrzymali ciśnienie i presję, a jaki jest efekt, widzimy teraz. Futbol to nie jest piekarnia, gdzie wystarczy wrzucić ciasto do pieca i poczekać, aż się upiecze. Oczywiście chleb i bułki też można przypalić, jeżeli piekarz się zdrzemnie - mówi szkoleniowiec ROW-u.

Za awans do I ligi rybniczanie mają dostać 100 tysięcy złotych brutto do podziału. To skromna nagroda w porównaniu do tego, co obiecane mieli zawodnicy Bytovii Bytów - 800 tysięcy złotych neto. Również i jesienne premie meczowe rybniczan nie zwalają z nóg. - W rundzie jesiennej mieliśmy premie "postępujące"; stawka wyjściowa  - 5 tysięcy złotych do podziału. Przy serii zwycięstw ta premia rosła, najwięcej "ugraliśmy" 11 tysięcy - informuje Wieczorek. Jesienią z tytułu premii jego piłkarze wywalczyli 90 tysięcy złotych na całą drużynę.
źródło: SPORT

Przeczytaj również