Trener Ojrzyński przeprasza: zawiedliśmy po całości
21.02.2016
- To dla nas fatalny wieczór. Gorzka pigułka do przełknięcia. Ciężko się z tym pogodzić, wiem jak ważny to był mecz dla całej zabrzańskiej społeczności. Zawiedliśmy po całości i za to trzeba przeprosić. Ciężko cokolwiek powiedzieć - powiedział na wstępie swojej wypowiedzi trener Leszek Ojrzyński.
Sztab szkoleniowy Górnika miał nadzieję, że dotrwa do przerwy przy stanie 0:0. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry bramkę zdobył jednak Paweł Oleksy. - Widać było w pierwszej połowie, że gra nam się nie kleiła. W Ruchu było więcej swobody. Chcieliśmy w przerwie zrobić korekty. Trzeba było dotrwać do niej przy 0:0. Zabrakło koncentracji, dyscypliny i - jak w pierwszym meczu - po rzucie rożnym tracimy bramkę - analizował trener zabrzan.
- W szatni po jednej zmianie piłkarze wyszliśmy z innym nastawieniem, graliśmy szybciej, więcej po ziemi. W drużynie Ruchu nie było już jednak takich wolnych przestrzeni jak w pierwszej połowie. Mieliśmy optyczną przewagę, ale narażaliśmy się na kontry, dostaliśmy drugą bramkę. Próbowaliśmy ratować, zrobiliśmy dwie zmiany, ale byliśmy dzisiaj słabsi i zawiedliśmy - stwierdził Ojrzyński, który w szatni nie miał zbyt wiele do powiedzenia swoim piłkarzom.
- Nic nie mówiłem, bo w takiej sytuacji, na gorąco, można powiedzieć za dużo. Chłopacy sami ze sobą rozmawiali. Wszyscy są świadomi, że zawiedliśmy. Trzeba podziękować kibicom, że dopingowali do końca. My się nie spisaliśmy - zakończył Ojrzyński.
Sztab szkoleniowy Górnika miał nadzieję, że dotrwa do przerwy przy stanie 0:0. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry bramkę zdobył jednak Paweł Oleksy. - Widać było w pierwszej połowie, że gra nam się nie kleiła. W Ruchu było więcej swobody. Chcieliśmy w przerwie zrobić korekty. Trzeba było dotrwać do niej przy 0:0. Zabrakło koncentracji, dyscypliny i - jak w pierwszym meczu - po rzucie rożnym tracimy bramkę - analizował trener zabrzan.
- W szatni po jednej zmianie piłkarze wyszliśmy z innym nastawieniem, graliśmy szybciej, więcej po ziemi. W drużynie Ruchu nie było już jednak takich wolnych przestrzeni jak w pierwszej połowie. Mieliśmy optyczną przewagę, ale narażaliśmy się na kontry, dostaliśmy drugą bramkę. Próbowaliśmy ratować, zrobiliśmy dwie zmiany, ale byliśmy dzisiaj słabsi i zawiedliśmy - stwierdził Ojrzyński, który w szatni nie miał zbyt wiele do powiedzenia swoim piłkarzom.
- Nic nie mówiłem, bo w takiej sytuacji, na gorąco, można powiedzieć za dużo. Chłopacy sami ze sobą rozmawiali. Wszyscy są świadomi, że zawiedliśmy. Trzeba podziękować kibicom, że dopingowali do końca. My się nie spisaliśmy - zakończył Ojrzyński.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów