Trener Kowalczyk: To, co zrobiła Kornelia Marek, to głupota!

23.03.2010
- Justynę kontrolowano osiem razy w ciągu 10 dni. Ona sama mówi, że mogą ją sprawdzać nawet dwa razy dziennie, by tylko można było uczciwie walczyć - mówi Aleksander Wierietielny.
Nasza "Królowa śniegu" za każdym razem była czysta. Podczas igrzysk w Vancouver jedynym sportowcem, u którego wykryto doping, była za to nasza inna biegaczka - Kornelia Marek. - Cóż, pół roku teu na EPO wpadła Rosjanka, medalistka olimpijska - Aliona Sidko. Uśmialiśmy się z Justyną z tego. Co za głupota! Jak można stosować coś, co jest tak łatwo wykrywalne? Okazuje się jednak, że głupota chodzi po ludziach. Bo to, co zrobiła Kornelia, to jest głupota. Teraz winny jest pan Witalij Trypolski. Winny, bo wyjechał na Ukrainę. Jakby był w Polsce, byłoby inaczej. A tak można wylać na niego cały brud - irytuje się Wierietielny.

- To nie dzieci! Kornelia nie ma 15-stu lat. Wiedziała, co i po co bierze. Teraz zwala winę na kogoś innego. Oburza mnie kłamstwo. Najpierw mówi, że absolutnie nie, a później przyznaje się, że brała zastrzyki. Skoro dała się złapać, to niech teraz za to odpowie - dodaje.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również