Trener Korony: Mamy współudział przy rozwoju talentu Milika

19.10.2012
Kielczanie nie są faworytem dzisiejszego mecz na Roosevelta. Szkoleniowiec Korony nie boi się jednak Górnika i po cichu liczy, że zabrzanie w końcu zaliczą słabszy występ, który musi się zdarzyć każdej drużynie.
Górnik nie przegrał jeszcze w tym sezonie, a na stadionie w Zabrzu jest niepokonany od grudnia ubiegłego roku. - Cóż, to dowód, że gramy z solidnym klubem, mającym stabilny skład, ale powiem coś oczywistego. Każda passa kiedyś się kończy - uważa były trener Odry Wodzisław i Zagłębia Sosnowiec.

Leszek Ojrzyński przekonuje, że przed meczem z niepokonaną drużyną zawodnicy bardziej się mobilizują. - Piłkarz zwykle bardziej się koncentruje, kiedy gra z faworytem. Inna rzecz, że my też mamy swoją passe - cztery mecze bez porażki. Może skromniejszą, ale będącą dowodem, że Korona gra coraz lepiej - mówi trener.

Ojrzyński nie będzie mógł dziś skorzystać z trójki graczy: Pawła Golańskiego, Kamila Kuzery i Aleksandara Vukovicia. - Nie muszę mówić, że to w komplecie bardzo wartościowi piłkarze mojego zespołu. Dlatego jeszcze zastanawiamy się nad wyjściowym składem - przekonuje Ojrzyński.

Trzech zawodników Górnika przebywało na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Czy to może pomóc Koronie? - Każdy kij ma dwa końce, więc dopiero po meczu odpowiemy na to pytanie. Zobaczyli wielką piłkę, a to zawsze dodaje siły i wiary. Mogą być jednak trochę zmęczeni - odpowiada.

- Przewrotnie powiem, że mamy współudział przy rozwoju talentu Arka Milika. Zagrał w meczu z nami, bo nie mógł wystąpić Michał Zieliński. Na początku kibice w Zabrzu na niego gwizdali, a potem strzelił dwie bramki. Dobrze gra ciałem, ma sporo atutów i na pewno przed sobą przyszłość. Chcielibyśmy jednak wziąć rewanż za mecz z kwietnia - kończy Leszek Ojrzyński.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również