- W Vancouver mam wrażenie, że nie było aż tak trudno. Tam Justyna nie czuła się taką liderką i faworytką do medali jak teraz - mówi Aleksander Wierietelny w przededniu startu Val di Fiemme.
Trener Justyny Kowalczyk: Presja w czasie Igrzysk była mniejsza niż teraz...
27.02.2013
Justyna Kowalczyk wielokrotnie udowadniała, że jest w stanie udźwignąć każdy ciężar oczekiwań. Trener Wierietielny uważa jednak, że mistrzostwa świata w Val di Fiemme pod względem ciężaru oczekiwań i wielkiej presji są nawet gorsze od zmagań w Kanadzie z 2010 roku.
- W Vancouver mam wrażenie, że nie było aż tak trudno. Tam Justyna nie czuła się taką liderką i faworytką do medali jak teraz. Walczyła w Kanadzie z całych sił, ale z innej pozycji. Tych dwóch imprez nie można porównywać. Tym razem, po tym jak pokazała się w Davos, w takiej została postawiona roli. A czasami jest tak, że to przeszkadza. Każdy, kto zna się na sporcie i obserwuje wielkie imprezy, wie, że nie pierwszy raz się może zdarzyć, że główny faworyt wyjedzie z imprezy z pustymi rękami - tłumaczy Aleksander Wierietielny.
A przed polską biegaczką jeszcze dwa starty w Val di Fiemme. Jutro w biegu sztafetowym i w sobotę na 30 km stylem klasycznym. - Dla Justyny start w sztafecie to będzie świetne „przepalenie” przed startem w sobotę. Dla nas to będzie bardzo ważny występ, bo po nim będziemy dużo więcej wiedzieć. Na pewno Justyna szczerze mi powie jak jej się biegło, jak się czuła i wtedy będziemy mogli wyciągnąć jakieś wnioski przed trzydziestką - podkreśla szkoleniowiec.
- W Vancouver mam wrażenie, że nie było aż tak trudno. Tam Justyna nie czuła się taką liderką i faworytką do medali jak teraz. Walczyła w Kanadzie z całych sił, ale z innej pozycji. Tych dwóch imprez nie można porównywać. Tym razem, po tym jak pokazała się w Davos, w takiej została postawiona roli. A czasami jest tak, że to przeszkadza. Każdy, kto zna się na sporcie i obserwuje wielkie imprezy, wie, że nie pierwszy raz się może zdarzyć, że główny faworyt wyjedzie z imprezy z pustymi rękami - tłumaczy Aleksander Wierietielny.
A przed polską biegaczką jeszcze dwa starty w Val di Fiemme. Jutro w biegu sztafetowym i w sobotę na 30 km stylem klasycznym. - Dla Justyny start w sztafecie to będzie świetne „przepalenie” przed startem w sobotę. Dla nas to będzie bardzo ważny występ, bo po nim będziemy dużo więcej wiedzieć. Na pewno Justyna szczerze mi powie jak jej się biegło, jak się czuła i wtedy będziemy mogli wyciągnąć jakieś wnioski przed trzydziestką - podkreśla szkoleniowiec.
Polecane
Sporty zimowe