Trener Jagiellonii: Górnik to klub, który nosi się głęboko w sercu

20.04.2012
- Cieszę się na mecz z "moim" klubem. To dla mnie spotkanie z dreszczykiem. W obecnym Górniku brakuje mi Ślązaków, nie ma identyfikacji z klubem, jak za moich czasów - mówi Tomasz Hajto.
Trener Jagiellonii spędził w Górniku sporo czasu. Najpierw, w latach 90. to z Roosevelta ruszał robić międzynarodową karierę. A później grał w Zabrzu w jej końcówce. Wtedy to narodził się konflikt z klubem. - Z poprzednim prezesem Tomaszem Młynarczykiem podpisałem ugodę. Mam nadzieję, że będzie ona realizowana. Ostatnio nie miałem czasu, by się tym zająć, ale wierzę, że nie będzie z tą sprawą problemów. Dlaczego? Bo jak mawiał Bolek Niesyto Górnik to świątynia, przed którą trzeba ściągnąć buty. Ludzie, którzy w nim pracują, muszą o tym pamiętać - podkreśla Hajto.

Nie jest jednak tajemnicą, że Górnik ma problemy finansowe. - One nie rodzą się z dnia na dzień. Teraz zabrzański klub ma 30 milionów długu, a nie ma takiego sponsora jak Chelsea, który te pieniądze wpompuje. Brakuje mi jeszcze czegoś. Jak oglądałem derby Śląska, to nie widziałem praktycznie żadnych Ślązaków, a przecież oba kluby słynęły kiedyś z wychowanków. Teraz zostali tylko Wojciech Grzyb i Arkadiusz Milik. Niestety, nie ma już identyfikacji z regionem - ubolewa trener białostoczan.

Przed jutrzejszym meczem Hajto chwali obecny zespół zabrzan. - Ustabilizowali formę, stracili wiosną pięć bramek i mają zawodników, którzy sami potrafią wygrać mecz. Kilka razy zrobił to Prejuce Nakoulma, a ostatnio Arkadiusz Milik w meczu z Koroną Kielce - kończy były reprezentant Polski.
źródło: Sport

Przeczytaj również