Trener GKS-u Tychy: Zakładaliśmy zdobycie... dwóch punktów

26.04.2013
Miedź Legnica w środę przerwała passę bez porażki GKS-u Tychy. Trener Piotr Mandrysz jednak nie rozpacza, bowiem przyznaje, że zakładał zdobycie... dwóch punktów w ostatnich dwóch meczach.
- Przed dwoma wyjazdowymi, bardzo trudnymi spotkaniami, bo przypomnę, że w sobotę graliśmy z niepokonaną u siebie Olimpią Grudziądz, a w środę ze zgłaszającą ekstraklasowe aspiracje Miedzią Legnica, zakładaliśmy zdobycie dwóch punktów. Zdobyliśmy trzy, a więc mamy superatę. Nie chwaliliśmy też zbyt głośno swojej serii spotkań bez porażki, więc nie ma powodu do rozgoryczenia. Jest za to konieczność koncentracji, bo przed nami kolejne spotkanie - mówi Mandrysz.

Tyszanie będą jednak w niedzielę solidnie osłabieni. - Zagramy bez Kupczaka, który musi pauzować za kartki, a do Króla, leczącego już bardzo długo kontuzję, dołączył po niedzielnym meczu rezerw Ściański i obawiam się, że dołączył na dłużej. Reszta zawodników jest do dyspozycji.

Do składu prawdopodobnie wróci natomiast Tomasz Balul. - Kierując się zasadą sprawiedliwości, na mecz z Miedzią nie wystawiłem na środku obrony Balula, który już odcierpiał kartkową pauzę, tylko postawiłem na duet Kopczyk - Masternak, który sprawdził się w Grudziądzu. Straciliśmy jednak dwa gole po strzałach głową, a to obciąża konto stoperów. Nie znaczy to jednak wcale, że gdyby grał Balul, to nie stracilibyśmy bramki. Zastanawiam się jednak nad zmianami w ustawieniu, zwłaszcza, że brak Kupczaka też wymusza roszady. Muszę je też zrobić pod kątem najbliższego rywala i umiejętnego dzielenia sił swoich piłkarzy, żebyśmy potrafili przebić się przez blok defensywny przeciwników - kończy Piotr Mandrysz.
źródło: Sport

Przeczytaj również