Trener GKS-u Tychy: Ta drużyna nie ma jeszcze "prawdziwego oblicza"
08.08.2013
Bardzo dobry mecz z Górnikiem Łęczna poprzedził bowiem słabą postawę w spotkaniu w Gdyni. - Wyniku w Gdyni nie można rozpatrywać w kategoriach fizycznego przygotowania drużyny, bo to nie ten etap sezonu. Na ten mecz trzeba popatrzeć przez pryzmat tego, co się działo na murawie, na której Arka podyktowała nam bardzo trudne warunki. W pierwszej połowie udało się nam jednak wytrącić rywalom ich atuty, ale początek drugiej połowy okazał się kluczowy dla rezultatu. Stracony gol otworzył grę, czego konsekwencją była druga bramka dla gdynian, a karny w ostatnich sekundach spotkania spowodował, że wynik zamazał obraz gry - twierdzi Fornalik.
Jakie jest więc prawdziwe oblicze GKS-u Tychy? - Po pięciu tygodniach treningów, w czasie których skład się zmieniał, nie ma jeszcze "prawdziwego oblicza". Ci sami ludzie w innych warunkach spisali się różnie - podkreśla.
Nie ma natomiast pretensji do Pawła Smółki o zmarnowanie bramkowej sytuacji. - Rola napastnika jest specyficzna i psychika odgrywa w niej ogromną rolę. Paweł strzelił dwa gole Górnikowi, ale to nie znaczy, że on wygrał mecz. Tak samo jak minimalnie niecelny strzał Gdyni nie znaczy, że przez niego przegraliśmy z Arką. Rozmawiałem z nim o tym już w Gdyni, tak samo jak na bieżąco rozmawiam z innymi zawodnikami na temat ich gry. Uważam, że indywidualne podejście do zawodnika jest bardzo ważne, gdy się chce żeby powstał zespół, a my się dopiero zgrywamy - kończy.
Tymczasem wygląda na to, że większe szanse na angaż w GKS-ie od Martinsa Ekwueme ma Słowak, który powinien się dziś pojawić na treningu.
Jakie jest więc prawdziwe oblicze GKS-u Tychy? - Po pięciu tygodniach treningów, w czasie których skład się zmieniał, nie ma jeszcze "prawdziwego oblicza". Ci sami ludzie w innych warunkach spisali się różnie - podkreśla.
Nie ma natomiast pretensji do Pawła Smółki o zmarnowanie bramkowej sytuacji. - Rola napastnika jest specyficzna i psychika odgrywa w niej ogromną rolę. Paweł strzelił dwa gole Górnikowi, ale to nie znaczy, że on wygrał mecz. Tak samo jak minimalnie niecelny strzał Gdyni nie znaczy, że przez niego przegraliśmy z Arką. Rozmawiałem z nim o tym już w Gdyni, tak samo jak na bieżąco rozmawiam z innymi zawodnikami na temat ich gry. Uważam, że indywidualne podejście do zawodnika jest bardzo ważne, gdy się chce żeby powstał zespół, a my się dopiero zgrywamy - kończy.
Tymczasem wygląda na to, że większe szanse na angaż w GKS-ie od Martinsa Ekwueme ma Słowak, który powinien się dziś pojawić na treningu.
Polecane
I liga