Trener GKS-u Tychy przed pierwszym meczem: Trudno o spokój

03.08.2012
- Gdybym miał jednym słowem opisać letnie przygotowania, określiłbym je jako "pechowe" - Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, ma przed startem I ligi trochę zmartwień.
Dlaczego przygotowania były pechowe? W ich trakcie kontuzji doznali Marek Igaz, Paweł Król, Łukasz Małkowski, Adrian Chomiuk, a Ivica Zunić nie dopełnił formalności. - Z 24 nazwisk, które mam na liście, zostaje do dyspozycji tylko 19 zawodników - rozkłada ręce trener.

W jakiej są oni formie? - Okres przygotowawczy przepracowaliśmy zgodnie z planem. Tylko upały na zgrupowaniu w Kamieniu trochę nam przeszkadzały, ale wykonaliśmy wszystko, co sobie założyliśmy. Letni okres jest jednak bardzo krótki, a my musieliśmy zgrywać zespół, w którym z każdym tygodniem pojawiał się ktoś nowy i musiał się wkomponować. Nie przebieraliśmy w ofertach zawodników z najwyższej półki, tylko łataliśmy luki, sprowadzając piłkarzy, którzy godzili się grać u nas na proponowanych warunkach - mówi.

- Choć przed nami inauguracja ligi, ja wciąż jestem na etapie budowania zespołu. Tamta drużyna, która wiosną wywalczyła awans i miała swój charakter jest już tylko wspomnieniem, a nowa dopiero się rodzi - twierdzi. A jaki cel stawia przed swoją drużyną? - Będziemy walczyć tylko o to, by przygoda z I ligą nie trwała tylko rok. Naszą największą bolączką jest jednak brak ogranego środkowego pomocnika i dlatego trudno o spokój... - kończy Piotr Mandrysz.
źródło: Sport

Przeczytaj również