Trener GKS-u Tychy: Nie mamy czego i kogo się bać!
03.04.2013
Sytuacja GKS-u Tychy jest naprawdę dobra. Zwłaszcza, że najtrudniejsze mecze już za nim. - Nie zgodzę się, bo czekają nas jeszcze mecze z Cracovią, Olimpią Grudziądz, Miedzią Legnica, Arką Gdynia, GKS-em Katowice. To zespoły o porównywalnej klasie z wymienionymi wcześniej, więc nie dopisujemy sobie trzech punktów "z urzędu". Owszem, ostatnie zwycięstwa poprawiły atmosferę w drużynie, która już wcześniej i tak była bardzo dobra. Na twarzach zawodników widzę teraz szeroki uśmiech, bo zdają sobie sprawę z tego, że sprawili niespodzianki dużego kalibru - mówi Mandrysz.
Trener nie boi się, że w szeregi jego zawodników wkradnie się teraz rozprężenie. - Nie mamy czego ani kogo się bać. Milowymi krokami zbliżamy się do celu, jakim jest utrzymanie. Teoretycznie 36 zdobytych punktów jeszcze nam tego nie gwarantuje, ale w praktyce ciężko byłoby spaść z I ligi. Nie napalam się jednak na awans, znamy swoje możliwości, chociaż na pewno będziemy walczyli o jak najwyższe miejsce w tabeli. Ostatnie wyniki dały nam nowy impuls do wytężonej pracy na treningach. Teraz czekają nas trudne spotkania ze zdeterminowanymi przeciwnikami. Niestety, będziemy musieli się w nich zmierzyć z nową rolą - faworyta. Że nie jest to prosta sprawa, pokazuje przykład Floty, która w ciągu kilku kolejek roztrwoniła kapitał zgromadzony w rundzie jesiennej - zaznacza.
Humor szkoleniowcowi tyszan na pewno poprawia fakt, że poprawia się sytuacja kadrowa w jego drużynie. - Wszyscy kartkowicze są już "wyczyszczeni". Kontuzjowani wcześniej Folc, Szczęsny, Wawoczny wznowili już zajęcia, choć upłynie jeszcze trochę czasu nim osiągną odpowiedni poziom, ale jestem cierpliwy i nie będę na siłę przyśpieszał ich powrotu na boisko - kończy Piotr Mandrysz.
Trener nie boi się, że w szeregi jego zawodników wkradnie się teraz rozprężenie. - Nie mamy czego ani kogo się bać. Milowymi krokami zbliżamy się do celu, jakim jest utrzymanie. Teoretycznie 36 zdobytych punktów jeszcze nam tego nie gwarantuje, ale w praktyce ciężko byłoby spaść z I ligi. Nie napalam się jednak na awans, znamy swoje możliwości, chociaż na pewno będziemy walczyli o jak najwyższe miejsce w tabeli. Ostatnie wyniki dały nam nowy impuls do wytężonej pracy na treningach. Teraz czekają nas trudne spotkania ze zdeterminowanymi przeciwnikami. Niestety, będziemy musieli się w nich zmierzyć z nową rolą - faworyta. Że nie jest to prosta sprawa, pokazuje przykład Floty, która w ciągu kilku kolejek roztrwoniła kapitał zgromadzony w rundzie jesiennej - zaznacza.
Humor szkoleniowcowi tyszan na pewno poprawia fakt, że poprawia się sytuacja kadrowa w jego drużynie. - Wszyscy kartkowicze są już "wyczyszczeni". Kontuzjowani wcześniej Folc, Szczęsny, Wawoczny wznowili już zajęcia, choć upłynie jeszcze trochę czasu nim osiągną odpowiedni poziom, ale jestem cierpliwy i nie będę na siłę przyśpieszał ich powrotu na boisko - kończy Piotr Mandrysz.
Polecane
I liga