Trener GKS-u Tychy: Do samego końca przeżywaliśmy horror
14.10.2013
Tyszanie ograli wczoraj Wisłę Płock i trochę poprawili nastroje wokół drużyny. - Dla nas najważniejsze były trzy punkty, których bardzo dawno nie zdobyliśmy. Staraliśmy się strzelić bramkę, co udało nam się w ostatniej akcji pierwszej połowy. To trafienie zmieniło naszą taktyką, bo w drugiej części meczu czekaliśmy na kontrataki. Mieliśmy swoje szanse, jak choćby sytuacja Czupryny, który mógł zapewnić nam spokój, a tak do samego końca przeżywaliśmy horror - przyznał trener Żurek.
Jego zdaniem już przed najbliższym meczem z Flotą Świnoujście trzeba wiele poprawić. - Zespół zagrał skutecznie w defensywie, ale jest jeszcze sporo do poprawy, m.in. właśnie wyjście z kontrataku. Teraz trzeba jednak to zostawić i cieszyć się z ważnego zwycięstwa, które zbliża nas do pozostałych drużyn - dodał nowy szkoleniowiec tyszan.
Z kolei Marcin Kaczmarek, trener beniaminka, ocenił, że jego zespół zagrał jeden ze słabszych meczów. - Gratuluję trenerowi Żurkowi przełamania, w trudnym dla jego zespołu momencie. Szkoda, że naszym kosztem, ale niestety tak to w piłce bywa. Uważam, że zagraliśmy jedno z najsłabszych spotkań w tej rundzie. Bramka do szatni w jakimś stopniu ustawiła ten mecz, bo przez całe drugie 45 minut zmuszeni byliśmy grać w ataku pozycyjnym, czego nikt nie lubi. Zespół gospodarzy z dużą determinacją bronił się na swojej połowie i ostatecznie wygrał. Wydaje mi się, że gdybyśmy schodzili na przerwę przy rezultacie bezbramkowym, to przebieg spotkania mógłby wyglądać zupełnie inaczej - zakończył.
Jego zdaniem już przed najbliższym meczem z Flotą Świnoujście trzeba wiele poprawić. - Zespół zagrał skutecznie w defensywie, ale jest jeszcze sporo do poprawy, m.in. właśnie wyjście z kontrataku. Teraz trzeba jednak to zostawić i cieszyć się z ważnego zwycięstwa, które zbliża nas do pozostałych drużyn - dodał nowy szkoleniowiec tyszan.
Z kolei Marcin Kaczmarek, trener beniaminka, ocenił, że jego zespół zagrał jeden ze słabszych meczów. - Gratuluję trenerowi Żurkowi przełamania, w trudnym dla jego zespołu momencie. Szkoda, że naszym kosztem, ale niestety tak to w piłce bywa. Uważam, że zagraliśmy jedno z najsłabszych spotkań w tej rundzie. Bramka do szatni w jakimś stopniu ustawiła ten mecz, bo przez całe drugie 45 minut zmuszeni byliśmy grać w ataku pozycyjnym, czego nikt nie lubi. Zespół gospodarzy z dużą determinacją bronił się na swojej połowie i ostatecznie wygrał. Wydaje mi się, że gdybyśmy schodzili na przerwę przy rezultacie bezbramkowym, to przebieg spotkania mógłby wyglądać zupełnie inaczej - zakończył.
Polecane
I liga