Trener Energetyka: Wynik nie odzwierciedla tego, co było na boisku
25.07.2011
- Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Bramka stracona "do szatni" zmusiła nas do zmiany sposobu gry po przerwie, bo musieliśmy zaryzykować. Dwa gole straciliśmy po stałych fragmentach gry, lecz na gorąco nie chciałbym nikogo obwiniać za ich utratę i wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Brakowało nam na boisku jeszcze jednego ofensywnego zawodnika - podsumował Damian Galeja.
Z kolei śląskim kibicom przypomniał się Grzegorz Kapica, trener chojniczan, który niegdyś był królem strzelców w barwach Szombierek Bytom. - Trudno nie być zadowolonym po tak efektownym zwycięstwie. Nigdy wcześniej nie udało nam się wygrać w takich rozmiarach. Pięć bramek w jednym meczu to uczta dla kibiców. Oczywiście mam jeszcze wiele uwag do gry mojej drużyny, ale generalnie nie ma co narzekać - powiedział.
Co ciekawe, Kapica jeszcze w pierwszej połowie wcale nie miał powodów do zadowolenia. - Graliśmy słabo, więc musiałem wysłać zespołowi sygnał, że jestem niezadowolony. Po prostu pewnych rzeczy jako trener nie mogę tolerować. Ponieważ nie mogłem zmienić całej drużyny, zdecydowałem się zdjąć z boiska Marcina Tarnowskiego, który był ospały i wszystkie piłki kierował do tyłu, a mi chodziło o to, by hulał po skrzydle - wytłumaczył trener, który wpuścił już w pierwszej połowie Marcina Trojanowskiego, a ten... strzelił dwie bramki.
Z kolei śląskim kibicom przypomniał się Grzegorz Kapica, trener chojniczan, który niegdyś był królem strzelców w barwach Szombierek Bytom. - Trudno nie być zadowolonym po tak efektownym zwycięstwie. Nigdy wcześniej nie udało nam się wygrać w takich rozmiarach. Pięć bramek w jednym meczu to uczta dla kibiców. Oczywiście mam jeszcze wiele uwag do gry mojej drużyny, ale generalnie nie ma co narzekać - powiedział.
Co ciekawe, Kapica jeszcze w pierwszej połowie wcale nie miał powodów do zadowolenia. - Graliśmy słabo, więc musiałem wysłać zespołowi sygnał, że jestem niezadowolony. Po prostu pewnych rzeczy jako trener nie mogę tolerować. Ponieważ nie mogłem zmienić całej drużyny, zdecydowałem się zdjąć z boiska Marcina Tarnowskiego, który był ospały i wszystkie piłki kierował do tyłu, a mi chodziło o to, by hulał po skrzydle - wytłumaczył trener, który wpuścił już w pierwszej połowie Marcina Trojanowskiego, a ten... strzelił dwie bramki.
Polecane
II liga