Transfery się zwracają

03.03.2009
Aż pięciu graczy zadebiutowało w barwach Górnika Zabrze w spotkaniu z Ruchem Chorzów. - Wszyscy zaprezentowali to, czego od nich oczekujemy - ocenia trener, Henryk Kasperczak.
Na największe pochwały zasłużył Adam Banaś. Nie tylko, ze względu na strzelonego gola, ale także za bezbłędną grę w defensywie. - Zagraliśmy pierwszy oficjalny mecz razem, ale już w sparingach współpraca układała nam się bardzo dobrze. Cieszę się, że z tyłu było "zero" i oby tak dalej w kolejnych spotkaniach - twierdzi partner "Banana" na środku obrony, Michał Pazdan.

Bardzo dużo problemów defensorom Ruchu sprawiał Robert Szczot. - Zagrałem bez fajerwerków - mówi skromnie piłkarz pozyskany z Jagiellonii Białystok. - Trudno było mi w pełni pokazać indywidualne umiejętności, bowiem jeszcze nie dostałem piłki, a już byłem z tyłu kopany przez przeciwników. Tak jednak wyglądają potyczki derbowe. W kolejnych meczach nie tylko ja, ale cały zespół powinien prezentować się jeszcze lepiej - uważa Szczot.

- Nie ma co ukrywać, że błędy w naszej grze były. Trudno jednak, aby wszystko od razu "zatrybiło" po takich zmianach w zespole. Czas pracuje na naszą korzyść - uważa były gracz "Jagi".  

Po zwycięstwie w derbach na twarzy Henryka Kasperczaka można było wreszcie zobaczyć uśmiech. -  Cieszę się, że przysporzyliśmy naszym kibicom tyle radości. Dla nas były to bardzo ważne trzy punkty, ale myślimy już, by zdobyć kolejne w piątkowym meczu z Arką Gdynia - kończy szkoleniowiec.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również