Transfery Górnika Zabrze

16.07.2015
- Nuda. Nic się nie dzieje. W ogóle brak akcji jest! - cytując klasyka, tak można podsumować aktywność Górnika Zabrze na rynku transferowym.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
O tym, że Górnik nie będzie szalał na rynku transferowym, było wiadomo od dawna. Władze klubu muszą obniżać wydatki na pierwszą kadrę, więc nie dziwi fakt, że więcej zawodników z Zabrza odeszło niż przyszło. Problem jednak w tym, że na odejściach "Trójkolorowi" nie zarobili, a jedynie obniżyli wydatki na pensje. Nie jest niespodzianką, że kontraktów nie przedłużyli Błażej Augustyn i Pavels Steinbors - choć obaj byli podstawowymi piłkarzami, to jednak wiosną nie prezentowali takiego poziomu, by sympatykom 14-krotnego mistrza Polski uginały się kolana na wieści o podpisanych przez nich umowach z nowymi pracodawcami.

W trakcie okresu przygotowawczego, kontrakt z Górnikiem rozwiązał Seweryn Gancarczyk, ale obrońca może pozostać na Śląsku - przedwczoraj pojawił się na treningu GKS-u Tychy. Do Rozwoju Katowice wrócił Wojciech Król, który w Zabrzu przebywał - choć to za duże słowo, większość czasu spędził na wypożyczeniach - kilka lat, jednak nie przebił się do pierwszego zespołu. Przy Roosevelta uznano także, że wypożyczyć do GKS-u Katowice należy Mateusza Kuchtę.

Już w trakcie poprzedniego sezonu, Robert Warzycha głośno zapowiadał, że priorytetem dla Górnika w nadchodzącym okienku transferowym jest ściągnięcie napastnika, który w końcu byłby godnym następcą Mateusza Zachary. Bramkostrzelnego piłkarza udało się ściągnąć - na początku czerwca kontrakt podpisał 19-letni Marcin Urynowicz. Były gracz Gwarka Zabrze na razie nie jest znany kibicom w całej Polsce, ale z pewnością warto zwrócić na niego uwagę - w przeszłości zrobiła to Borussia Dortmund, a w poprzednim sezonie - w rozgrywkach juniorskich, ale jednak - zdobył ponad 70 bramek. Najlepiej czuje się na pozycji ofensywnego pomocnika lub cofniętego napastnika.

O miejsce w bramce Górnika - z Grzegorzem Kasprzikiem i powracającym z wypożyczenia Marcinem Michalakiem - powalczy Sebastian Przyrowski. Golkiper, który w poprzednim sezonie spadł z I ligi z GKS-em Tychy, miał trafić do Zagłębia Lubin, jednak w ostatniej chwili zdecydował się obrać inny kierunek i związał się roczną umową z zabrzanami. To właśnie po sprowadzeniu tego piłkarza na wypożyczenie trafił Kuchta.

To by było na tyle, jeśli chodzi o "nowe twarze". Należy jednak wspomnieć o piłkarzach, którzy wrócili z wypożyczeń - w końcu na środku obrony przydatny może się okazać Bartosz Kopacz, który w poprzednich rozgrywkach awansował do ekstraklasy z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Kamil Cupriak do III-ligowego ŁKS-u odchodził jako napastnik, a w sparingu z Karviną zagrał jako... prawy obrońca.

Najważniejszą informacją jest jednak to, że w Zabrzu zostaje słowackie trio - bardzo poważnie o powrocie do ojczyzny myślał Robert Jeż, mówiło się o transferze Romana Gergela, a Erik Grendel był tylko do Górnika wypożyczony. Tego ostatniego udało się wykupić ze Slovana Bratysława, Gergel dostał podwyżkę i podpisał nową umowę, a Jeż postanowił jednak wypełnić kontrakt ze śląską drużyną i przynajmniej do zimy dalej będzie grał w Zabrzu. Kto wie, czy to nie były najważniejsze decyzje tego lata przy Roosevelta.

- A napastnik?! - zapyta zaniepokojony kibic. Okienko transferowe jeszcze jest otwarte i ktoś jeszcze może się przy Roosevelta pojawić...

Transfery

Odeszli: Błażej Augustyn (Heart of Midlothian), Seweryn Gancarczyk (szuka klubu), Wojciech Król (Rozwój Katowice), Mateusz Kuchta (GKS Katowice - wypożyczenie), Pavels Steinbors (Nea Salamina Famagusta).

Przyszli: Sebastian Przyrowski (GKS Tychy), Marcin Urynowicz (Gwarek Zabrze).

Wrócili z wypożyczeń: Kamil Cupriak (ŁKS), Bartosz Kopacz (Termalica Bruk-Bet Nieciecza), Marcin Michalak (Polonia Bytom).
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również