Tomasz Zahorski o swojej skuteczności: Ciężka praca popłaca
29.01.2011
Pierwsza bramka w wykonaniu Zahorskiego padła po błędzie bramkarza, który wybił przed siebie piłkę po uderzeniu Adama Banasia z rzutu wolnego. Napastnik Górnika dobiegł do piłki i nie miał najmniejszych problemów z wpakowaniem jej do siatki.
Kłopotów nie było także przy drugim trafieniu. Po podaniu bardzo aktywnego tego dnia Marcina Wodeckiego, "Zahor" zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów, po którym bramkarz Hutnika po raz drugi musiał uznać wyższość snajpera "Trójkolorowych".
Kolejne gole to ponownie zasługa lewoskrzydłowego, który idealnie dośrodkowywał wprost na głowę Zahorskiego. - Moja skuteczność to zasługa bocznych pomocników. Przy naszej taktyce muszą grać ofensywnie. Ja bazuję na podaniach ze skrzydeł, które we wczorajszym meczu chodziły bardzo fajnie - chwali kolegów strzelec wszystkich bramek dla zabrzan.
Wczoraj w dwóch meczach Górnik strzelił siedem bramek, a stracił tylko jedną. Co prawda rywale nie byli z górnej półki, ale i tak skuteczność zespołu może cieszyć kibiców. - To owoc ciężkiej pracy, jaką wykonaliśmy do tej pory. Nogi zaczynają powoli "puszczać". Jest więcej jakości w grze. Jesteśmy coraz bardziej wybiegani i dynamiczni. To pomaga w konstruowaniu ataku - przyznaje Zahorski.
Teraz napastnik chciałby powtórzyć wczorajszy wyczyn podczas meczów kontrolnych w Turcji. - Na pewno nie będzie tak łatwo jak z Hutnikiem, ale kto wie. Najbardziej cieszy to, że będziemy grać na trawiastych boiskach, a nie na sztucznych. No i pogoda pewnie będzie lepsza - kończy najlepszy w tym sezonie strzelec Górnika.
Kłopotów nie było także przy drugim trafieniu. Po podaniu bardzo aktywnego tego dnia Marcina Wodeckiego, "Zahor" zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów, po którym bramkarz Hutnika po raz drugi musiał uznać wyższość snajpera "Trójkolorowych".
Kolejne gole to ponownie zasługa lewoskrzydłowego, który idealnie dośrodkowywał wprost na głowę Zahorskiego. - Moja skuteczność to zasługa bocznych pomocników. Przy naszej taktyce muszą grać ofensywnie. Ja bazuję na podaniach ze skrzydeł, które we wczorajszym meczu chodziły bardzo fajnie - chwali kolegów strzelec wszystkich bramek dla zabrzan.
Wczoraj w dwóch meczach Górnik strzelił siedem bramek, a stracił tylko jedną. Co prawda rywale nie byli z górnej półki, ale i tak skuteczność zespołu może cieszyć kibiców. - To owoc ciężkiej pracy, jaką wykonaliśmy do tej pory. Nogi zaczynają powoli "puszczać". Jest więcej jakości w grze. Jesteśmy coraz bardziej wybiegani i dynamiczni. To pomaga w konstruowaniu ataku - przyznaje Zahorski.
Teraz napastnik chciałby powtórzyć wczorajszy wyczyn podczas meczów kontrolnych w Turcji. - Na pewno nie będzie tak łatwo jak z Hutnikiem, ale kto wie. Najbardziej cieszy to, że będziemy grać na trawiastych boiskach, a nie na sztucznych. No i pogoda pewnie będzie lepsza - kończy najlepszy w tym sezonie strzelec Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów