Tomasz Zahorski: Nie wykluczam, że zostanę w Górniku

29.01.2012
Przytaczaliśmy dziś informację niemieckiego "Bildu", który donosił, że Tomasz Zahorski ma zagrać w sparingu MSV Duisburg. Nie zagrał, ale piłkarz przyznaje, że... "coś jest na rzeczy".
- Potwierdzam, że jakieś rozmowy z MSV Duisburg były prowadzone. Czy są nadal, to zostawię dla siebie, w odpowiednim momencie wszyscy się dowiedzą. Ale to, że miałem zagrać w sparingu, było bzdurą. Nie podjąłem w ogóle tematu załatwienia zgody Górnika Zabrze na taki występ, więc zwyczajnie nie mógłbym wystąpić - mówi zawodnik.

Napastnik nie poleciał z zabrzanami na obóz do Turcji. Na razie trenuje indywidualnie i od Górnika dostał czas na znalezienie sobie klubu do końca stycznia. Zostały mu więc jeszcze dwa dni. Czy w tym czasie Zahorski zmieni barwy klubowe?  - Prowadzę rozmowy z paroma klubami. Nie są to tylko zagraniczne oferty (zawodnika chciały m.in. kluby rosyjskie i koreańskie - przyp. M.T), ale również jest możliwość, że zagram w innym klubie z polskiej ligi - dodaje napastnik, którym zainteresowanie wyrażała Lechia Gdańsk.

- Możliwe, ze w ciągu najbliższych dni sporo się wydarzy, ale możliwe, że nie wydarzy się nic. Zakładam taki scenariusz, bardzo realny, że polecę do Turcji, by przygotować się z drużyną do rundy wiosennej. Niewykluczone, że tę rundę dogram do końca w Zabrzu - nie ukrywa były reprezentant Polski.

Kilka dni temu Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza powiedział, że odejście Zahorskiego i Banasia to duża ulga dla klubu. Do napastnika doszły te słowa, jednak nie wywołały one u niego negatywnej reakcji, a raczej... zrozumienie. - Należy się z tym zgodzić. Wysokie kontrakty nie są na rękę dla klubu, tym bardziej, że są problemy z ich wypłacalnością. Jeśli natomiast chodzi o sprawy sportowe, to na pewno nie dostałem sygnału, żeby coś było nie tak. Nikt mnie z Zabrza nie wygania, wręcz przeciwnie. Klub proponuje pozostanie do czerwca i walkę o jak najwyższą pozycję. Dlatego nie szukam na siłę transferu. Jeśli będzie propozycja satysfakcjonująca mnie pod względem sportowym, to odejdę, jeśli nie, zostanę jeszcze pół roku - kończy Tomasz Zahorski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również