Tomasz Zahorski leci do Polski. Sprawdzi, jak sprawa jego zaległości...
20.11.2014
Zahorski ma za sobą udany sezon. Jego zespół, San Antonio Scorpions, został mistrzem ligi NASL, drugiej co do prestiżu ligi w Stanach Zjednoczonych. Były piłkarz Górnika nie grał jednak w najważniejszych spotkaniach, mimo że wcześniej był podstawowym zawodnikiem. Dlaczego? Zadecydowały problemy zdrowotne - najpierw z pachwiną, a później z łydką.
- To wszystko odbiło się ma mojej formie w końcowej fazie sezonu. Drużyna wygrywała, trener ułożył sobie nowy system gry, w efekcie w decydujących meczach play-offs Scorpions grali bez typowego napastnika - mówi Zahorski. - Zadecydowały kwestie taktyczne. Jestem bardzo ambitny, więc trochę mnie to bolało, ale z drugiej strony jak byłem zdrowy, grałem dobrze i strzelałem gole, więc miałem znaczący wkład w to mistrzostwo. Dlatego traktuję je jako mój osobisty sukces - dodaje.
Zahorskiemu dobrze żyje się w San Antonio i zamierza zostać w klubie na kolejny sezon. Piłkarz wraz z rodziną zaaklimatyzowali się w nowym otoczeniu, dzieci chodzą do szkoły i uczą się języka. Zawodnik chodzi też na mecze drużyny NBA, San Antonio Spurs. Jest jeszcze jedna ważna kwestia... - Scorpions nie mają żadnych problemów finansowych, płacą w terminie, a w Polsce bywało różnie... - przyznaje.
- Górnik jest mi winny sporo pieniędzy. Na szczęście obecnie zarabiam i mam z czego żyć, ale nie odpuszczam tematu. Akurat za parę dni lecę na kilka tygodni do Polski i zorientuję się bliżej, jak to wygląda - mówi dla "Przeglądu Sportowego".
- To wszystko odbiło się ma mojej formie w końcowej fazie sezonu. Drużyna wygrywała, trener ułożył sobie nowy system gry, w efekcie w decydujących meczach play-offs Scorpions grali bez typowego napastnika - mówi Zahorski. - Zadecydowały kwestie taktyczne. Jestem bardzo ambitny, więc trochę mnie to bolało, ale z drugiej strony jak byłem zdrowy, grałem dobrze i strzelałem gole, więc miałem znaczący wkład w to mistrzostwo. Dlatego traktuję je jako mój osobisty sukces - dodaje.
Zahorskiemu dobrze żyje się w San Antonio i zamierza zostać w klubie na kolejny sezon. Piłkarz wraz z rodziną zaaklimatyzowali się w nowym otoczeniu, dzieci chodzą do szkoły i uczą się języka. Zawodnik chodzi też na mecze drużyny NBA, San Antonio Spurs. Jest jeszcze jedna ważna kwestia... - Scorpions nie mają żadnych problemów finansowych, płacą w terminie, a w Polsce bywało różnie... - przyznaje.
- Górnik jest mi winny sporo pieniędzy. Na szczęście obecnie zarabiam i mam z czego żyć, ale nie odpuszczam tematu. Akurat za parę dni lecę na kilka tygodni do Polski i zorientuję się bliżej, jak to wygląda - mówi dla "Przeglądu Sportowego".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów