Tomasz Sikora o trasie w Whistler: Przerażają mnie te trybuny
12.02.2010
Zawodnik AZS AWF Katowice wygrał sprawdzian na trasie, gdzie za kilka dni będzie trwać walka o medale. - Wiem jednak, że nie startowało wtedy wielu czołowych biathlonistów. Zresztą, to co innego niż start. Zazwyczaj ci, którzy bardzo szybko biegają na treningach, zupełnie inaczej wyglądają w zawodach - tonuje optymizm zawodnik.
Sikorę bardziej ucieszyła inna rzecz. - W hotelu, gdzie mieszkaliśmy, było bardzo ciepło, a od okien dochodziło zimne powietrze. Musiało na mnie dmuchnąć, bo kiedy przyjechałem do wioski, pojawił się katar i ból gardła. Bałem się, że skończy się zapaleniem oskrzeli. Na szczęście wszyscy medycy nade mną pracowali i następnego dnia normalnie mogłem trenować - przyznaje z ulgą.
Natomiast tym, co niepokoi naszego zawodnika, jest pogoda i... kameralny stadion w Whistler. - Wolałbym, żeby się ochłodziło. Na bieg sprinterski zapowiadają wręcz deszcz, więc będzie jeszcze gorzej. Do tego te trybuny troszeczkę mnie przerażają. Dlatego, że są małe! Chyba wszyscy lubią startować, gdy jest więcej kibiców. Wtedy pojawia się adrenalina i można wykrzesać dodatkowe siły - podkreśla.
Sikorę bardziej ucieszyła inna rzecz. - W hotelu, gdzie mieszkaliśmy, było bardzo ciepło, a od okien dochodziło zimne powietrze. Musiało na mnie dmuchnąć, bo kiedy przyjechałem do wioski, pojawił się katar i ból gardła. Bałem się, że skończy się zapaleniem oskrzeli. Na szczęście wszyscy medycy nade mną pracowali i następnego dnia normalnie mogłem trenować - przyznaje z ulgą.
Natomiast tym, co niepokoi naszego zawodnika, jest pogoda i... kameralny stadion w Whistler. - Wolałbym, żeby się ochłodziło. Na bieg sprinterski zapowiadają wręcz deszcz, więc będzie jeszcze gorzej. Do tego te trybuny troszeczkę mnie przerażają. Dlatego, że są małe! Chyba wszyscy lubią startować, gdy jest więcej kibiców. Wtedy pojawia się adrenalina i można wykrzesać dodatkowe siły - podkreśla.
Polecane
Sporty zimowe