Tomasz Hajto: "Na każdą złotówkę chcę popatrzeć cztery razy"

02.02.2015
GKS Tychy w dwóch sobotnich meczach sparingowych pokonał III-ligowców z Pawłowic i Łazisk Górnych. Tyszanie zagrali na zero z tyłu, jednak trener Tomasz Hajto zauważył kilka znaczących błędów.
Łukasz Sobala/PressFocus
Największą bolączką GKS-u w rundzie jesiennej była dziurawa obrona, która straciła ponad 30 bramek. Głównym celem dla nowego trenera jest więc zbudowanie na nowo linii defensywnej. W sobotnich sparingach z Pniówkiem Pawłowice i Polonią Łaziska Górne tyszanie bramki nie puścili, a trener Hajto nie krył zadowolenia z tego faktu.

– Mnie cieszy przede wszystkim to, że nie straciliśmy gola. W pierwszym meczu popełniliśmy kilka błędów i to mnie boli. Mieliśmy zbyt wielu doświadczonych zawodników, żeby dopuścić do takich sytuacji podbramkowych, jakie stworzyła sobie drużyna rywali. W drugim spotkaniu natomiast, choć na boisku było wielu młodych zawodników, to dawali sobie radę. Było widać dobrą organizację gry i zaangażowanie, wynikające z gry sercem. 

Tomasz Hajto odniósł się również do możliwych wzmocnień GKS-u w tym okienku transferowym. W Tychach ciągle testowani są Kosiec, Wrana, Omić, a w ostatnim czasie pojawił się Marcin Leszczyński.

– Nie ma co się spieszyć. Jeżeli mamy wydać na transfer jakąś złotówkę, to chciałbym popatrzeć na nią cztery razy. Tego jestem nauczony i chcemy wydać ją wtedy, kiedy będziemy w stu procentach pewni, że będzie dobrze zainwestowana. Mamy jeszcze ponad miesiąc do inauguracji. Przed nami także zgrupowanie w Turcji, gdzie zagramy cztery dobre sparingi więc zrobimy wszystko, żeby na koniec wzmocnić ten zespół dwoma-trzema zawodnikami, którzy pozwolą nam zamknąć kadrę.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również