To ma być kandydat na mistrza?! Górnik zlał Lecha

28.04.2018
Górnik Zabrze wygrał w Poznaniu po raz pierwszy od 2003 roku - i to w jakim stylu! Podopieczni trenera Marcina Brosza wbili Lechowi aż cztery gole i sprawili sporą niespodziankę. Śląska drużyna zrównała się punktami z czwartą Wisłą Płock.
Łukasz Sobala/Press Focus
Podobnie jak to miało miejsce w meczu 30. kolejki, Górnik Zabrze musiał radzić sobie w Poznaniu nie tylko bez Łukasza Wolsztyńskiego, ale też Igora Angulo, który nie zdążył wyleczyć kontuzji. W ataku zagrali Marcin Urynowicz i Daniel Smuga, dla którego był to pierwszy występ w wyjściowej "11" i dopiero drugie spotkanie w Lotto Ekstraklasie.

Jak na dwie najbardziej bramkostrzelne drużyny w lidze przystało - akcji pod jedną jak i drugą bramką nie brakowało. W ekipie gospodarzy najbardziej aktywny był Kamil Jóźwiak, który na samym początku spotkania trafił w słupek, a po bardzo dobrym zagraniu Radosława Majewskiego jego uderzenie świetnie obronił Tomasz Loska. Górnik odpowiedział najlepiej jak tylko mógł - golem.

Z lewej strony - mimo asysty obrońcy - w pole karne zdołał dośrodkować Rafał Kurzawa, a w "16" jak rasowy napastnik zachował się Urynowicz. Przyjął piłkę, odwrócił się i przymierzył w "okienko". Matus Putnocky bez szans! Dla napastnika śląskiej drużyny to pierwsze trafienie w ekstraklasie. "Kolejorz" ruszył do odrabiania strat, jednak bardzo dobrze dysponowany był Loska, który musiał bronić uderzenia głową Christiana Gytkjaera i Nikoli Vujadinovicia.

Górnik przetrwał okres przewagi Lecha i... strzelił drugiego gola. Po odbiorze piłki Dani Suarez zagrał do aktywnego Szymona Żurkowskiego. Ten uderzył zza pola karnego, a Putnocky nie do końca dobrze interweniował, z czego skorzystał Mateusz Wieteska, który wślizgiem wpakował futbolówkę do siatki. Obrońca zabrzan po raz siódmy w tym sezonie wpisał się na listę strzelców.

W drugiej połowie Górnik wcale nie ograniczył się do panicznej obrony, ale toczył wyrównany bój z Lechem. Co więcej - zdobywał kolejne bramki! Po wrzucie z autu piłka minęła kilku zawodników obu drużyn i gdy już wydawało się, że złapie ją Putnocky, świetnie odnalazł się Szymon Matuszek, który nabiegł i zdobył trzeciego gola dla zabrzan. Kilka minut później... było już 4:0 dla śląskiej drużyny, bo strzał Kurzawy dobił Damian Kądzior.

Gospodarzy, którzy podobno walczą o tytuł mistrza Polski, stać było jedynie na gola Ołeksija Chobłenki, po dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego. Później zawodnicy "Kolejorza" skupili się... na faulowaniu rywali. Skandalicznie zachował się Emir Dilaver, który powalił jednego z zawodników Górnika, a później... zaatakował go kolanem. Decyzja sędziego? Żółta kartka i to po analizie video...

W doliczonym czasie gry gospodarze zdobyli drugą bramkę - niezwykle efektowną. Po dośrodkowaniu Jóźwiaka "przewrotką" Loskę pokonał Maciej Gajos. Górnik dzięki wygranej zrównał się punktami z czwartą Wisłą Płock. Do trzeciej Jagiellonii Białystok - która jeszcze w tej kolejce nie grała - traci cztery "oczka".

Lech Poznań - Górnik Zabrze 2:4 (0:2)
0:1 - Urynowicz, 18'
0:2 - Wieteska, 35'
0:3 - Matuszek, 68'
0:4 - Kądzior, 73'
1:4 - Chobłenko, 75'
2:4 - Gajos, 90'

Lech: Putnocky - Situm, Dilaver, Vujadinović, Kostewycz - Trałka, Gajos - Klupś (46' Chobłenko), Majewski (75' Makuszewski), Jóźwiak - Gytkjaer. Trener: Nenad Bjelica.

Górnik: Loska - Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz (90' Wolniewicz) - Kądzior, Żurkowski, Matuszek, Kurzawa - Urynowicz (87' Koj), Smuga (80' Pawłowski). Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Majewski, Vujadinović, Dilaver - Bochniewicz, Wieteska, Gryszkiewicz, Loska.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również