To jest dopiero kino! Pościgi, strzelaniny, a w finale - dramat

27.08.2017
Dwa niewykorzystane rzuty karne, 3 gole w doliczonym czasie gry. Ruch Chorzów już po upływie regulaminowego czasu gry odrobił dwubramkową stratę do Chojniczanki, by dać się skarcić jeszcze zanim sędzia gwizdnął po raz ostatni...
Norbert Barczyk/PressFocus
Zwyczajnie szkoda nam "niebieskich", którzy okopują się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli gubiąc punkt w spotkaniu, które mogło dać im prawdziwą iskrę do walki w kolejnych starciach. Mecz z Chojniczanką był zresztą dla ekipy z Chorzowa pełen paradoksów.

Na bohatera długo wyrastał Libor Hrdlicka, który na samym początku świetnie obronił "jedenastkę" bitą przez Pawła Zawistowskiego, a tuż przed końcem tak odbijał piłkę po strzale jednego z graczy rywala, że ta trafiła pod nogi Jakuba Bąka, który wbił gola na 4:3 dla gospodarzy.

Ten, który sprokurował karnego sam... otworzył wynik spotkania, w 53. minucie meczu dobijając obroniony przez Radosława Janukiewicza strzał Kamila Słomy. Niestety - trzeci raz w tym sezonie (2 w lidze i raz w pucharze) chorzowianie nie potrafili zbyt długo utrzymać prowadzenia. Nie minął bowiem kwadrans, a Adam Ryczkowski wykorzystał dobre podanie od Wojciecha Lisowskiego i było 1:1. Mogło się wydawać, że przyjezdni - podobnie jak 2 tygodnie temu w Bytowie - nie podniosą się po tym golu zwłaszcza, że gospodarze po chwili wyprowadzili całą serię ciosów. Najpierw po akcji Krzysztofa Danielewicza Hrdlickę pokonał Rafał Grzelak, kilka chwil później Mateusz Zawal sprokurował karnego, którego... nie wykorzystał Grzelak, za to w 83. minucie dwubramkowe prowadzenie przepięknym strzałem dał gospodarzom Jakub Bąk.

Jeśli na obiekcie w Chojnicach byli tacy, którzy w - powiedzmy - 89. minucie uznali, że nic ciekawego w tym meczu się już nie wydarzy, prawdopodobnie przegapili najciekawszą końcówkę meczu w historii obiektu Chojniczanki. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry do bramki Janukiewicza trafił Artur Balicki, w drugiej - Mateusz Zawal. Wydawało się, że punkt pojedzie do Chorzowa, niestety dla przyjezdnych była jeszcze trzecia "nadprogramowa" minuta, podczas której w opisany na wstępie sposób wynik meczu ustalił mający za sobą epizod w młodzieżowych drużynach Ruchu Bąk.

Trudno nawet wyobrazić sobie jak mocno kręci się w głowach piłkarzy Warzychy po prawdziwej karuzeli jaką okazało się dla nich starcie w Chojnicach. To chyba dobrze, że - wobec przełożonego meczu z GKS-em Tychy - będą mieli trochę czasu na ochłonięcie po sportowym dramacie, którego byli uczestnikami. Do gry o punkty wrócą za niespełna dwa tygodnie ze świadomością, że muszą zacząć punktować. W przeciwnym wypadku jeszcze tej jesieni z kandydatów do spadku z ligi mogą stać się... pewniakiem do relegacji.

Chojniczanka Chojnice - Ruch Chorzów 4:3 (0:0)
0:1 - Kacper Czajkowski 53'
1:1 - Adam Ryczkowski 67'
2:1 - Rafał Grzelak 76'
3:1 - Jakub Bąk 83'
3:2 - Artur Balicki 90'
3:3 - Mateusz Zawal 90'
4:3 - Jakub Bąk 90'
 
Chojniczanka: Janukiewicz - Lisowski, Markowski, Boczek, Pietruszka - Drzazga (60' Ryczkowski), Zawistowski (69' Danielewicz), Paprzycki, Bąk, Biskup (18'  Grzelak) - Drozdowicz. Trener: Krzysztof Brede.
 
Ruch: Hrdlička - Villafañe (46' Komarnicki), Czajkowski, Zawal, Hołownia - Przybecki, Walski (83' Mello), Urbańczyk, Nowak (46' Balicki), Słoma - Posinković. Trener: Krzysztof Warzycha.

Sędzia: Piotr Idzik (Poznań). 
Żółte kartki: Paprzycki (Chojniczanka), Czajkowski, Walski, Słoma, Przybecki (Ruch)
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również