To jakiś koszmar. Jedyny pozytyw, to koniec jesieni...

26.11.2017
Scenariusz, który w Chorzowie przerabiali tej jesieni aż nadto znowu się powtórzył. Ruch punkt w Głogowie miał na wyciągnięcie ręki, ale dał sobie wbić gola w końcówce doliczonego czasu gry...
Łukasz Laskowski/PressFocus
Wydawało się, że Ruch podobnie jak w starciu z Wigrami w końcówce będzie mógł mówić o sporym szczęściu. W trakcie ostatnich fragmentów Nikołaj Bankow po uderzeniu Mateusza Machaja odbił piłkę tak, że ta wpadła pod nogi Damiana Kowalczyka. Piłkarz Chrobrego okazji nie wykorzystał, więc można było przypuszczać, że "Niebiescy" wywiozą z Głogowa cenny remis. Niestety dla nich - nic z tego. Chrobry dostał jeszcze jedną szansę na trzy punkty i tym razem wykorzystał ją Machaj, w sporym zamieszaniu pakując piłkę do siatki zrozpaczonych chorzowian i dołączając do kilku innych graczy, którzy tej jesieni w podobny sposób pogrążyli "Niebieskich". Teraz lista meczów ekipy Juana Ramona Rochy i Krzysztofa Warzychy ze straconymi punktami w doliczonym czasie spotkania wygląda następująco:
 
- w Bytowie gol na 1:2 stracony z karnego w doliczonym czasie
- w Chojnicach gol na 3:4 stracony w ostatniej sekundzie meczu
- z Tychami gol na 2:2 stracony w ostatniej sekundzie meczu
- z Łęczną gol na 1:2 stracony w ostatnich sekundach meczu
- w Głogowie gol na 0:1 stracony w ostatnich sekundach meczu

Ruch, który w sumie na boisku ugrał tej jesieni 19 punktów, tylko w doliczonym czasie stracił więc 6 oczek. A jak wiadomo - to tylko wierzchołek góry, bo goli traconych w trakcie ostatniego kwadransa było przecież o wiele więcej.

Humory w Chorzowie mogły być jednak zdecydowanie lepsze po samym starciu w Głogowie. W pierwszej połowie to goście stworzyli sobie bowiem bodaj najlepszą szansę na gola. Miał ją Miłosz Przybecki, który przestrzelił z kilku metrów z podania Mateusza Hołowni. Głogowianie o pechu mogli mówić kilkanaście minut wcześniej, gdy w słupek bramki Bankowa trafił Jakub Bach. Bułgarski golkiper więcej roboty miał po przerwie - poza opisaną na początku sytuacją wygrał jeszcze pojedynek z Kaczmarkiem oraz obronił kąśliwe uderzenie Przemysława Trytko.

Ruch, który w pewnym momencie tej jesieni notował naprawdę kapitalną passę, na zimowe urlopy uda się w kiepskich nastrojach. Raptem punkt ugrany przez ekipę Rochy w czterech ostatnich meczach sprawia, że "Niebiescy" przezimują na ostatnim miejscu Nice I ligi ze świadomością, że do bezpiecznej strefy tracą co najmniej punkt. Co najmniej, bo swój dorobek mogą jeszcze poprawić Stomil Olsztyn i Olimpia Grudziądz, a w takim wypadku wyzwanie na wiosnę będzie jeszcze większe. Kibicom pozostaje tylko raz jeszcze wsłuchać się w słowa argentyńskiego szkoleniowca, który kilka dni temu przekonywał, że futbol to ostatecznie tylko zabawa i są w życiu poważniejsze od miejsca w tabeli problemy. - Wierzę w to, że runda rewanżowa będzie lepsza dla nas. Drużyna musi się wzmocnić - dodał dziś tylko do ostatniej wypowiedzi Rocha, a w Chorzowie chcą wierzyć, że jego optymizm jest uzasadniony...

Chrobry Głogów - Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
1:0 - Mateusz Machaj 90'
 
Chrobry: Janicki - Ilków-Gołąb, Michalski, Michalec, Danielak - Bach (71' Borecki), Mandrysz, Gąsior (75' Kowalczyk), Mateusz Machaj, Szczepaniak - Kaczmarek (66' Trytko). Trener: Grzegorz Niciński.
 
Ruch: Bankow - Villafane, Trojak, Marković, Hołownia - Przybecki, Walski, Zawal, Mello (84' Nowak), Słoma - Posinković (90' Balicki). Trener: Juan Ramon Rocha.

Sędzia: Konrad Kiełczewski (Białystok)
Żółte kartki: Mandrysz, Janicki, Kaczmarek (Chrobry), Walski (Ruch)

źródło: SportSlaski.pl/niebiescy.pl
autor: ŁM

Przeczytaj również