"To dopiero początek odbudowy marki i prestiżu Górnika"
07.06.2017
Po spadku z ekstraklasy było wiadomo, że w Górniku Zabrze muszą nastąpić zmiany. Postanowiono, że za sportową odmianę klubu ma odpowiadać Marcin Brosz. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić kogoś bardziej pasującego na stanowisko trenera od niego. Już w pierwszej rozmowie szkoleniowiec zapowiedział, że 14-krotny mistrz Polski ma być bardziej związany z regionem. Nie było za to zapowiedzi szybkiego powrotu do piłkarskiej elity. Zasada: "mniej mówić, więcej pracować" przyświecała mu od samego początku.
- Ten rok był tak trudny jak ostatni mecz, ale zakończony happy endem. Po to pracujemy, żeby były takie momenty jak w niedzielę. Cały czas podkreślamy, że jesteśmy dla ludzi. Myślę, że spełniliśmy oczekiwania, ale zdajemy sobie sprawę, że to jest dopiero początek, pierwszy krok do odbudowy marki i prestiżu Górnika - przyznaje trener, który w ciągu zaledwie jednego sezonu "przedstawił" publiczności takich zawodników jak Maciej Ambrosiewicz, Szymon Żurkowski, Łukasz Wolsztyński, Tomasz Loska czy Bartłomiej Olszewski.
- Większość zastanawiała się, jak ci młodzi chłopcy poradzą sobie. W Puławach kończyliśmy pięcioma młodzieżowcami, trzech kolejnych było niewiele starszych. Mam na myśli nie tylko wiek, ale i doświadczenie. Ile oni rozegrali meczów o taką stawkę? A zagrali perfekcyjnie, tak, jak mieli zagrać - chwali Brosz i jednocześnie przypomina, że tacy piłkarze jak Bartosz Kopacz, Adam Wolniewicz czy Rafał Kurzawa kilka lat temu zdobywali medale dla Górnika w rozgrywkach juniorskich.
W końcówce sezonu, gdy Górnik zaczął systematycznie odrabiać straty do czołówki, przy Roosevelta w dalszym ciągu nikt nie mówił, że celem jest awans. Celem było rozegranie kolejnego dobrego spotkania. - Dla nas liczyły się małe kroki. Żyliśmy mikrocyklem od meczu do meczu. Żeby cokolwiek w życiu osiągnąć, trzeba wygrywać kolejne spotkania. Strasznie się cieszymy z tego, że nauczyliśmy się wygrywać. W sporcie to jest najważniejsze - podkreśla Brosz.
Trener jako kluczowe w pościgu za czołówką wskazuje dwa spotkania - pogrom z Chojniczanką Chojnice i pościg za Stomilem Olsztyn. - Mecz z Chojniczanką pokazał, że nie tylko potrafimy wygrywać, ale też grać z entuzjazmem. Z kolei drugą połową w Olsztynie przełamaliśmy tabu. Przegrywaliśmy 0:2 i strzeliliśmy cztery bramki. To był impuls dla zawodników, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli tylko dobrze wykonujemy swoją pracę i jesteśmy poukładani - wspomina.
Po meczu w Puławach zapanowała ogromna radość, ale nie może ona trwać zbyt długo - ekstraklasa startuje już w lipcu. Przy Roosevelta chcą do końca tygodnia przedstawić plan przygotowań i sparingpartnerów. To czas, w którym więcej pracy mają działacze. Piłkarze udadzą się na zasłużony odpoczynek.
- Za sześć tygodni zaczyna się ekstraklasa i zawodnicy muszą odpocząć, szczególnie psychicznie. To będzie najważniejsza sprawa. Teraz będą spędzać czas z rodzinami, dziećmi, ale wkrótce się spotkamy, w zupełnie innej rzeczywistości - mówi Brosz. - Czeka nas dużo pracy, w każdym pionie, żeby ten klub był silny. Dobrze o tym wiemy i będziemy robić wszystko, żeby kibice byli zadowoleni - dodaje szkoleniowiec, który nie zamierza zejść z obranej ścieżki. Górnik dalej ma być związany z regionem i ma dawać szanse młodym. Ten sezon udowodnił, że nie musi to równać się z przeciętnością.
- Chcemy zbudować najsilniejszy zespół, na jaki nas stać. Wytyczyliśmy sobie jasny kierunek, mamy pewien plan na Górnika. Nie jest on łatwy do zrealizowania, ale systematycznie pracujemy. Górnik to nie jest tylko pierwszy zespół, to też współpraca z kibicami, młodzieżą. Musimy zbudować bazę. To kolejny etap działania, by ten klub był coraz silniejszy - wylicza Brosz, który może się pochwalić, że wprowadził do wyższej ligi czwartą drużynę. Wcześniej awans wywalczył z Polonią Bytom, Koszarawą Żywiec i Piastem Gliwice. Z gliwiczanami rok po wejściu do ekstraklasy... cieszył się z awansu do europejskich pucharów.
- Ten rok był tak trudny jak ostatni mecz, ale zakończony happy endem. Po to pracujemy, żeby były takie momenty jak w niedzielę. Cały czas podkreślamy, że jesteśmy dla ludzi. Myślę, że spełniliśmy oczekiwania, ale zdajemy sobie sprawę, że to jest dopiero początek, pierwszy krok do odbudowy marki i prestiżu Górnika - przyznaje trener, który w ciągu zaledwie jednego sezonu "przedstawił" publiczności takich zawodników jak Maciej Ambrosiewicz, Szymon Żurkowski, Łukasz Wolsztyński, Tomasz Loska czy Bartłomiej Olszewski.
- Większość zastanawiała się, jak ci młodzi chłopcy poradzą sobie. W Puławach kończyliśmy pięcioma młodzieżowcami, trzech kolejnych było niewiele starszych. Mam na myśli nie tylko wiek, ale i doświadczenie. Ile oni rozegrali meczów o taką stawkę? A zagrali perfekcyjnie, tak, jak mieli zagrać - chwali Brosz i jednocześnie przypomina, że tacy piłkarze jak Bartosz Kopacz, Adam Wolniewicz czy Rafał Kurzawa kilka lat temu zdobywali medale dla Górnika w rozgrywkach juniorskich.
W końcówce sezonu, gdy Górnik zaczął systematycznie odrabiać straty do czołówki, przy Roosevelta w dalszym ciągu nikt nie mówił, że celem jest awans. Celem było rozegranie kolejnego dobrego spotkania. - Dla nas liczyły się małe kroki. Żyliśmy mikrocyklem od meczu do meczu. Żeby cokolwiek w życiu osiągnąć, trzeba wygrywać kolejne spotkania. Strasznie się cieszymy z tego, że nauczyliśmy się wygrywać. W sporcie to jest najważniejsze - podkreśla Brosz.
Trener jako kluczowe w pościgu za czołówką wskazuje dwa spotkania - pogrom z Chojniczanką Chojnice i pościg za Stomilem Olsztyn. - Mecz z Chojniczanką pokazał, że nie tylko potrafimy wygrywać, ale też grać z entuzjazmem. Z kolei drugą połową w Olsztynie przełamaliśmy tabu. Przegrywaliśmy 0:2 i strzeliliśmy cztery bramki. To był impuls dla zawodników, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli tylko dobrze wykonujemy swoją pracę i jesteśmy poukładani - wspomina.
Po meczu w Puławach zapanowała ogromna radość, ale nie może ona trwać zbyt długo - ekstraklasa startuje już w lipcu. Przy Roosevelta chcą do końca tygodnia przedstawić plan przygotowań i sparingpartnerów. To czas, w którym więcej pracy mają działacze. Piłkarze udadzą się na zasłużony odpoczynek.
- Za sześć tygodni zaczyna się ekstraklasa i zawodnicy muszą odpocząć, szczególnie psychicznie. To będzie najważniejsza sprawa. Teraz będą spędzać czas z rodzinami, dziećmi, ale wkrótce się spotkamy, w zupełnie innej rzeczywistości - mówi Brosz. - Czeka nas dużo pracy, w każdym pionie, żeby ten klub był silny. Dobrze o tym wiemy i będziemy robić wszystko, żeby kibice byli zadowoleni - dodaje szkoleniowiec, który nie zamierza zejść z obranej ścieżki. Górnik dalej ma być związany z regionem i ma dawać szanse młodym. Ten sezon udowodnił, że nie musi to równać się z przeciętnością.
- Chcemy zbudować najsilniejszy zespół, na jaki nas stać. Wytyczyliśmy sobie jasny kierunek, mamy pewien plan na Górnika. Nie jest on łatwy do zrealizowania, ale systematycznie pracujemy. Górnik to nie jest tylko pierwszy zespół, to też współpraca z kibicami, młodzieżą. Musimy zbudować bazę. To kolejny etap działania, by ten klub był coraz silniejszy - wylicza Brosz, który może się pochwalić, że wprowadził do wyższej ligi czwartą drużynę. Wcześniej awans wywalczył z Polonią Bytom, Koszarawą Żywiec i Piastem Gliwice. Z gliwiczanami rok po wejściu do ekstraklasy... cieszył się z awansu do europejskich pucharów.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów