"To były zawody na rozruszanie się i dobry sprawdzian formy "
26.12.2012
Rywalizację na obiekcie im. Adama Małysza wygrał lider polskiej kadry skoczków, Kamil Stoch. 25-latek zapewnił sobie wygraną w drugiej serii, lądując aż na 134. metrze. - Cieszę się, że mogłem stanąć na najwyższym stopniu podium. Tym bardziej, że były to trochę "rezerwowe skoki" Były to naprawdę bardzo fajne zawody - powiedział krótko zwycięzca.
Na drugiej pozycji, ze stratą ponad 16 punktów do Stocha, rywalizację zakończył Maciej Kot. - Pogoda trochę nie dopisała, bo nie ma takiej aury, jakiej byśmy oczekiwali w święta. Zabrakło śniegu - zaczął zakopiańczyk. Z tego, co zaprezentował w trzech skokach - w tym dwóch konkursowych - był zadowolony. - To był dla mnie dobry sprawdzian formy, takie zawody na rozruszanie się po świętach. Wiadomo, że każdy zjadł więcej niż zazwyczaj i mniej się ruszał. Wyniki pokazały, że jesteśmy w dobrej dyspozycji i w pozytywnych nastrojach pojedziemy na Turniej Czterech Skoczni - podsumował środę na skoczni 21-latek.
Na półmetku zawodów liderem był Krzysztof Miętus. W drugim skoku nie poleciał już jednak tak daleko i stanął na najniższym stopniu podium. Czy słabsza druga próba była spowodowana presją? - Nie było mowy o jakiejkolwiek presji - "Mentos" od razu uciął spekulacje. - Pierwszy skok był dobry, a ten drugi trochę spóźniony i zabrakło odległości - tłumaczył starszy z braci Miętusów.
Najgorsze dla sportowca, bo czwarte miejsce, przypadło Dawidowi Kubackiemu. - Myślę, że moje skoki były przyzwoite. Jest jeszcze trochę do poprawienia, ale nie chcę niczego robić na siłę, tylko kontynuować swoją pracę - powiedział najrówniej skaczący w tym sezonie podopieczny Łukasza Kruczka.
Siódmy w zawodach Aleksander Zniszczoł przyznał, że po świątecznej przerwie czuł się na skoczni w miarę dobrze. - Zwłaszcza skok z serii próbnej był dobry, bo dawno nie skoczyłem tak daleko (134m - przyp MK). W zawodach popełniłem drobne błędy - nie ukrywał reprezentujący klub Wisła Ustronianka, indywidualny i drużynowy mistrz świata juniorów z tego roku. - Nie spodziewałem się, że będzie tylu kibiców. Bardzo się cieszę, że przyszli. Na pewno lepiej skacze się przy takiej widowni - pochwalił głośno dopingujących fanów.
- Pierwsza próba była bardzo dobra, w drugiej już było nieco gorzej. Ogólnie jestem zadowolony, bo na treningach mi nie szło - stwierdził pochodzący z Gilowic Krzysztof Biegun, dziesiąty skoczek konkursu.
Na drugiej pozycji, ze stratą ponad 16 punktów do Stocha, rywalizację zakończył Maciej Kot. - Pogoda trochę nie dopisała, bo nie ma takiej aury, jakiej byśmy oczekiwali w święta. Zabrakło śniegu - zaczął zakopiańczyk. Z tego, co zaprezentował w trzech skokach - w tym dwóch konkursowych - był zadowolony. - To był dla mnie dobry sprawdzian formy, takie zawody na rozruszanie się po świętach. Wiadomo, że każdy zjadł więcej niż zazwyczaj i mniej się ruszał. Wyniki pokazały, że jesteśmy w dobrej dyspozycji i w pozytywnych nastrojach pojedziemy na Turniej Czterech Skoczni - podsumował środę na skoczni 21-latek.
Na półmetku zawodów liderem był Krzysztof Miętus. W drugim skoku nie poleciał już jednak tak daleko i stanął na najniższym stopniu podium. Czy słabsza druga próba była spowodowana presją? - Nie było mowy o jakiejkolwiek presji - "Mentos" od razu uciął spekulacje. - Pierwszy skok był dobry, a ten drugi trochę spóźniony i zabrakło odległości - tłumaczył starszy z braci Miętusów.
Najgorsze dla sportowca, bo czwarte miejsce, przypadło Dawidowi Kubackiemu. - Myślę, że moje skoki były przyzwoite. Jest jeszcze trochę do poprawienia, ale nie chcę niczego robić na siłę, tylko kontynuować swoją pracę - powiedział najrówniej skaczący w tym sezonie podopieczny Łukasza Kruczka.
Siódmy w zawodach Aleksander Zniszczoł przyznał, że po świątecznej przerwie czuł się na skoczni w miarę dobrze. - Zwłaszcza skok z serii próbnej był dobry, bo dawno nie skoczyłem tak daleko (134m - przyp MK). W zawodach popełniłem drobne błędy - nie ukrywał reprezentujący klub Wisła Ustronianka, indywidualny i drużynowy mistrz świata juniorów z tego roku. - Nie spodziewałem się, że będzie tylu kibiców. Bardzo się cieszę, że przyszli. Na pewno lepiej skacze się przy takiej widowni - pochwalił głośno dopingujących fanów.
- Pierwsza próba była bardzo dobra, w drugiej już było nieco gorzej. Ogólnie jestem zadowolony, bo na treningach mi nie szło - stwierdził pochodzący z Gilowic Krzysztof Biegun, dziesiąty skoczek konkursu.
Polecane
Sporty zimowe