To był żywiołowy Górnik! "Tak chcemy grać!"
06.05.2017
Górnik Zabrze efektownie rozprawił się z Chojniczanką Chojnice, ale... pierwszego gola w tym spotkaniu mogli zdobyć goście, którzy przed przerwą stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji. Ich niewykorzystanie boleśnie się zemściło.
- W pierwszej kolejności chciałem podziękować kibicom, bo od pierwszej minuty naprawdę czuliśmy duże wsparcie, które było nam potrzebne. Chojniczanka od samego początku była zespołem bardzo kreatywnym z przodu i tylko dzięki ogromnemu zaangażowaniu moich zawodników naprawdę broniliśmy w bardzo ciężkich sytuacjach. To spowodowało, że daliśmy sobie szanse i przy pierwszej okazji strzeliliśmy bramkę. Od tego momentu staraliśmy się grać to, co lubimy najbardziej i to przyniosło efekt - powiedział trener Marcin Brosz
- Dzisiaj graliśmy żywiołowo i - jak skandowały trybuny - chcemy tak grać, ale musimy cały czas pracować nad grą defensywną. Wykorzystywaliśmy sytuacje, a w poprzednich spotkaniach nie wchodziło. Teraz wszystko spięło nam się w całość. Cieszę się, że wreszcie rozegraliśmy tak żywiołowe spotkanie - przyznał szkoleniowiec Górnika.
- W pierwszej kolejności chciałem podziękować kibicom, bo od pierwszej minuty naprawdę czuliśmy duże wsparcie, które było nam potrzebne. Chojniczanka od samego początku była zespołem bardzo kreatywnym z przodu i tylko dzięki ogromnemu zaangażowaniu moich zawodników naprawdę broniliśmy w bardzo ciężkich sytuacjach. To spowodowało, że daliśmy sobie szanse i przy pierwszej okazji strzeliliśmy bramkę. Od tego momentu staraliśmy się grać to, co lubimy najbardziej i to przyniosło efekt - powiedział trener Marcin Brosz
- Dzisiaj graliśmy żywiołowo i - jak skandowały trybuny - chcemy tak grać, ale musimy cały czas pracować nad grą defensywną. Wykorzystywaliśmy sytuacje, a w poprzednich spotkaniach nie wchodziło. Teraz wszystko spięło nam się w całość. Cieszę się, że wreszcie rozegraliśmy tak żywiołowe spotkanie - przyznał szkoleniowiec Górnika.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów