Thomik nie jest gorszy od Bonina. Za to jest tańszy...

14.10.2011
Milion złotych za sam podpis plus ponad 50 tysięcy złotych miesięcznie, tyle Górnik proponował Grzegorzowi Boninowi w grudniu 2010 roku. Menedżer piłkarza propozycję odrzucił. Dziś w Zabrzu się z tego... cieszą.
Górnik kilka razy wracał do rozmów z Boninem, któremu kontrakt wygasał z końcem czerwca 2011 roku.

- Kiedy kolejny raz siedliśmy do rozmów, zaproponowaliśmy mu zdecydowanie mniejszą kasę i dwuletni kontrakt. Chciał zostać na Śląsku, czuł się tutaj dobrze, ale oczekiwał więcej i na dłużej. Naszym zdaniem osiągnął pułap tego, co mógł dać Górnikowi, stąd niczego nie robiliśmy na siłę - tłumaczy Tomasz Młynarczyk.

- Zresztą, obecna gra piłkarza jakby potwierdzała naszą opinię... Poza tym uważam, że Paweł Thomik nie jest słabszym piłkarzem, a na pewno nie obciąża tak budżetu klubu - dodaje prezes Młynarczyk. Fakt, Thomik stał się naturalnym zmiennikiem Bonina, choć czasami w wyjściowej jedenastce grał Paweł Olkowski. Bonin na Konwiktorskiej zagrał tylko jeden mecz w pełnym wymiarze. W sumie 343 minuty na 810 możliwych - wskazuje prezes Górnika.

Jutro Bonin będzie miał okazję udowodnić zabrzanom, że grać w piłkę na wysokim poziomie potrafi.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również