Taki trenerski duet to rzadkość. "Ja kładę fundamenty, a on dachówkę"
27.08.2010
- To wszystko układa się tak, jakbym był cieniem Damiana - uważa Mirosław Smyła. I ma rację, bo przecież rzadko kiedy zdarza się, by w dwóch kolejnych klubach jeden trener robił miejsce temu samemu szkoleniowcowi. - Widocznie tworzymy dobry duet. Ja kładę fundamenty, a później Mirek bierze się za dachówkę - uśmiecha się Galeja.
Sytuacja jest tym bardziej specyficzna, że panowie świetnie się znają. Kiedyś, w Polonii Bytom, byli zresztą jeszcze w relacji trener - zawodnik. - Ja mam już taką naturę, że do wszystkiego podchodzę po śląsku. A zatem, najważniejsze jest dla mnie to, by druga osoba nie miała pretensji. Dlatego gdy pojawiła się oferta z Rozwoju, pomyślałem "no nie, znowu po Damianie!". Gryzła mnie ta sprawa. Wahałem się, jak postąpić... - zdradza Smyła.
Ostatecznie propozycję katowiczan przyjął. Co jednak, gdyby zdecydował inaczej? - Wtedy musiałbym z nim porozmawiać - zapewnia Galeja. Jego "cień" odwdzięcza się natomiast dobrym słowem. - O Damianie mogę wypowiadać się o tylko w samych superlatywach. To jeden z tych ludzi, którzy piłkę nożną kochają od stóp do głowy - zachwala. Byłemu już trenerowi Rozwoju pozostaje natomiast tylko jedno. - Liczyć, że kiedyś role się odwrócą... - śmieje się.
Sytuacja jest tym bardziej specyficzna, że panowie świetnie się znają. Kiedyś, w Polonii Bytom, byli zresztą jeszcze w relacji trener - zawodnik. - Ja mam już taką naturę, że do wszystkiego podchodzę po śląsku. A zatem, najważniejsze jest dla mnie to, by druga osoba nie miała pretensji. Dlatego gdy pojawiła się oferta z Rozwoju, pomyślałem "no nie, znowu po Damianie!". Gryzła mnie ta sprawa. Wahałem się, jak postąpić... - zdradza Smyła.
Ostatecznie propozycję katowiczan przyjął. Co jednak, gdyby zdecydował inaczej? - Wtedy musiałbym z nim porozmawiać - zapewnia Galeja. Jego "cień" odwdzięcza się natomiast dobrym słowem. - O Damianie mogę wypowiadać się o tylko w samych superlatywach. To jeden z tych ludzi, którzy piłkę nożną kochają od stóp do głowy - zachwala. Byłemu już trenerowi Rozwoju pozostaje natomiast tylko jedno. - Liczyć, że kiedyś role się odwrócą... - śmieje się.
Polecane
II liga