"Taki mecz był nam potrzebny. Po to wróciliśmy szybciej do Zabrza"
09.07.2014
Górnik skrócił zgrupowanie we Wronkach, by móc rozegrać dzisiaj mecz kontrolny. Przeciwnikiem zabrzan był młodzieżowy zespół Karpat Lwów. "Trójkolorowi" wygrali 2-1, a bramki dla śląskiej drużyny zdobywali Wojciech Łuczak i Dawid Plizga.
- Myślę, że Lwowiacy postawili sobie dzisiaj za cel sprowadzenie nas do parteru. Grali momentami bardzo brutalnie. Największym pozytywem po dzisiejszym meczu jest więc to, że obyło się bez żadnych kontuzji. Ich ambitna gra i wysoko postawiona poprzeczka sprawiła, że musieliśmy grać zdecydowanie szybciej, być lepiej zorganizowanymi na boisku. Taki mecz był nam jednak potrzebny. Po to właśnie wróciliśmy szybciej do Zabrza - podkreśla dyrektor sportowy Robert Warzycha.
- Szkoda "głupio" straconej bramki, ale cieszyć może to, że zespół rozkręcał się z minuty na minutę. Zaczęliśmy z wysokiego "C", później było kilka minut przewagi Karpat z ich czterema rzutami rożnymi pod rząd i strzeloną bramką, ale później kontrolowaliśmy już przebieg spotkania. Mieliśmy sytuacje, aby podwyższyć wynik, na przykład przy poprzeczce Rafała Kosznika. Ofensywnie mogło być troszeczkę lepiej - analizuje Warzycha.
Był to kolejny mecz, w którym Górnik zagrał w nowym ustawieniu, z trójką obrońców. - Zespół powoli się dociera. Staramy się zestawić skład tak, aby zawodnicy jak najlepiej rozumieli się na boisku. Widać było, że zespół jest dzisiaj trochę podmęczony. Na obozie pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. Teraz będziemy pracować głównie nas szybkością, startem do piłki, będziemy starać się poprawić zrozumienie zawodników na boisku, czytanie gry - mówi dyrektor sportowy klubu.
- Myślę, że Lwowiacy postawili sobie dzisiaj za cel sprowadzenie nas do parteru. Grali momentami bardzo brutalnie. Największym pozytywem po dzisiejszym meczu jest więc to, że obyło się bez żadnych kontuzji. Ich ambitna gra i wysoko postawiona poprzeczka sprawiła, że musieliśmy grać zdecydowanie szybciej, być lepiej zorganizowanymi na boisku. Taki mecz był nam jednak potrzebny. Po to właśnie wróciliśmy szybciej do Zabrza - podkreśla dyrektor sportowy Robert Warzycha.
- Szkoda "głupio" straconej bramki, ale cieszyć może to, że zespół rozkręcał się z minuty na minutę. Zaczęliśmy z wysokiego "C", później było kilka minut przewagi Karpat z ich czterema rzutami rożnymi pod rząd i strzeloną bramką, ale później kontrolowaliśmy już przebieg spotkania. Mieliśmy sytuacje, aby podwyższyć wynik, na przykład przy poprzeczce Rafała Kosznika. Ofensywnie mogło być troszeczkę lepiej - analizuje Warzycha.
Był to kolejny mecz, w którym Górnik zagrał w nowym ustawieniu, z trójką obrońców. - Zespół powoli się dociera. Staramy się zestawić skład tak, aby zawodnicy jak najlepiej rozumieli się na boisku. Widać było, że zespół jest dzisiaj trochę podmęczony. Na obozie pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością. Teraz będziemy pracować głównie nas szybkością, startem do piłki, będziemy starać się poprawić zrozumienie zawodników na boisku, czytanie gry - mówi dyrektor sportowy klubu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów