TAK TO WIDZĘ: W Górniku nie łatwo być prezesem na dobre i na złe

30.07.2014
Wczoraj wieczorem do dymisji podał się prezes Górnika Zabrze, Zbigniew Waśkiewicz. Misja przywrócenia dawnego blasku temu klubowi niestety, po raz kolejny, zakończyła się fiaskiem. Piszę niestety, bo Górnik Zabrze dla wielu kibiców, nie tylko na Śląsku, jest symbolem tłustych lat polskiego futbolu.
W oficjalnym komunikacie możemy przeczytać, że powodem rezygnacji Pana Waśkiewicza była „znacząca, a jednocześnie uniemożliwiająca dalszą współpracę, różnica w poglądach na stan aktualny oraz dalsze funkcjonowanie Górnika Zabrze” między nim a akcjonariuszem większościowym, czyli samorządem Zabrza. W telegraficznym skrócie chodzi o pieniądze, a właściwie ich brak. Kasa Górnika Zabrze SSA jest pusta, jak bęben maszyny losującej przed zwolnieniem blokady. W prasie – co jakiś czas – pojawiają się informacje o wysokości zadłużenia śląskiego Klubu. Podobno aktualnie to 40 mln złotych. Niedawno w „Przeglądzie Sportowym” można było również przeczytać, że zawodnicy Górnika nie otrzymują od 6 miesięcy wynagrodzenia. Po trzech miesiącach od momentu zaprzestania płatności zawodnik może wystąpić do Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Dotychczas nie wiadomo mi, żeby któryś zawodników z obecnej kadry zdecydował się na taki krok – przynajmniej nie oficjalnie. Jednak jak długo zawodnicy będą grali za darmo z obietnicą na lepszą przyszłość?

Problemy finansowe Górnika nie zaczęły się od wczoraj, a trwają co najmniej od 2010 r. Obecna sytuacja Górnika jest wypadkową wielu czynników, które się na siebie nałożyły. Klub we wcześniejszych latach podpisywał kontrakty z zawodnikami na bajońskie sumy (m.in. z Pawłem Strąkiem, Damianem Gorawskim, Robertem Szczotem), które do dzisiaj odbijają się w Zabrzu czkawką. Pieniędzy nie żałowano również na trenerów i ich sztab (m.in. kontrakt z Henrykiem Kasperczakiem). Oczywiście to nie wina tych zawodników czy trenerów, że otrzymali wysokie wynagrodzenia. Decyzja o podpisaniu kontraktów należała przecież do zarządu Górnika, który – jak się okazało – zbyt rozrzutnie gospodarował środkami finansowymi klubu.

Problemów jest o wiele więcej. Wciąż nie wiadomo, co dalej ze stadionem, bo ten pomimo, że termin jego oddania do użytku przypadał na 2013 r., nadal jest w budowie. Transfery, a raczej ich brak to kolejna puszka Pandory. Fiaskiem okazał się zwłaszcza transfer Prejuce Nakoulmy. Co prawda klub próbował od jakiegoś czasu transferować zawodnika, ale ostatecznie w czerwcu Burkińczykowi wygasł kontrakt i zabrzanie nie zarobili na nim ani złotówki. Mało tego, z końcem lipca wygasa umowa sponsorska z Kompanią Węglową, a dotychczas Kompania nie zdecydowała się na przedłużenie umowy. Rocznie do kasy klubu wpływało z tego tytułu ok. 3 mln złotych.

Wyciągnąć śląski klub z dołka przed Prezesem Waśkiewiczem próbowali już Artur Jankowski (9.11.2011 – 03.2014; czyli aż 2,5 roku w fotelu Prezesa), Tomasz Młynarczyk (7.04.2011 – 9.11.2011) i Łukasz Mazur (1.03.2010 – 7.04.2011). Nikomu jednak nie udało się wyprowadzić Górnika na prostą. Każdy z prezesów potrafił jednak zadbać o to, by klub  otrzymywał z sezonu na sezon licencję na grę w ekstraklasie. Również i w tym roku władze Górnika przekonały PZPN do przyznania mu licencji. Jak tego dokonano, biorąc pod uwagę ogromne zadłużenie klubu, w tym zaległości wobec piłkarzy? Przede wszystkim Górnik zawarł kolejne porozumienia z wierzycielami, w których oczywiście zobowiązał się do terminowej spłaty ich wierzytelności. To, co zastanawia mnie najbardziej w tej sytuacji, to dlaczego klub kontraktuje po raz kolejny nowych zawodników? Przecież Plizga, Gergel i Cerimagić nie przyszli grać za darmo!?

Sytuacja w Górniku przypomina trochę odgryzanie własnego ogona, który z roku na rok odrasta. Nie jest tajemnicą, że regulowanie starych zobowiązań odbija się na bieżącej działalności klubu, generując nowe zadłużenia. Dlatego też samo otrzymanie licencji to połowa sukcesu. Górnik potrzebuje dziś sponsora godnego swojej marki, sponsora, który wejdzie w struktury klubu i wprowadzi w nim nowy porządek. I na dziś tego trzeba życzyć temu klubowi. Inaczej wizja przywrócenia  dawnego blasku, o której mówił prezes Waśkiewicz na swojej pierwszej konferencji będzie istniała wyłącznie w teorii...


Filip Surma
Dziennikarz NC+
Trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
 
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również