TAK TO WIDZĘ: Być jak Di Natale
11.02.2015
Kiedy aktualnie najlepszy strzelec rozgrywek I ligi pojawił się na scenie, pomyślałem sobie, że już dawno ten zawodnik powinien zadomowić się w Ekstraklasie. Tymczasem po epizodach w ekstraklasie w Górniku Zabrze i Ruchu Chorzów (o czym mało kto dziś pamięta), od 2008 roku Grzegorz Goncerz wciąż związany jest z I-ligowym klubem. Oczywiście gra w GieKSie i walka o awans do Ekstraklasy jest sporym wyzwaniem, ale jestem przekonany, że miejsce tego 26-letniego pomocnika jest w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W życiu, również tym piłkarskim, bardzo różnie się jednak układa. Przykładów zawodników, którzy w podobnym wieku nawet nie zadebiutowali w Ekstraklasie, a mają ku temu podstawy jest dużo więcej. Dla wielu ambitnych chłopaków to zawsze są trudne chwile. Pisząc kolokwialnie „głowa i serce” bardzo chcą, ale okoliczności nie są sprzyjające. W takich momentach jeszcze bardziej istotną rolę odgrywa odpowiednia motywacja, która nie zaburzy świadomości wartości danego zawodnika. W przypadku Goncerza z pewnością wiary dodaje mu jego forma strzelecka (14 goli), która wystrzeliła w rundzie jesiennej, jak kurs franka 15 stycznia.
O tym jednak, że nie wolno nigdy przestawać wierzyć w siebie świadczą kariery wielu zawodników. Jako przykład weźmy Antonio Di Natale, który w ekstraklasie zadebiutował w wieku 25 lat (!). W wieku, w którym wielu traci już nadzieję na wyjście z ligowego podwórka. Tymczasem Włoch z 16 golami przyczynił się do awansu z drugoligowym Empoli do Serie A. Dwa lata później przeniósł się do Udinese, gdzie jego kariera nabrała największej prędkości. Dziś ten napastnik ma już 37 lat i jest grającą legendą klubu – najlepszym strzelcem w historii Udinese, dwukrotnym z rzędu Capocannoniere (2010, 2011), mającym najwięcej występów na koncie w biało-czarnych barwach w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Niech przykład Antonio Di Natale będzie wzorem do naśladowania dla tych, którzy swoje piłkarskie marzenia schowali do kieszeni; dla tych, którzy stracili lub tracą wiarę w to, co robią; dla tych, którzy myślą, że dla nich jest już „za późno”.
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
W życiu, również tym piłkarskim, bardzo różnie się jednak układa. Przykładów zawodników, którzy w podobnym wieku nawet nie zadebiutowali w Ekstraklasie, a mają ku temu podstawy jest dużo więcej. Dla wielu ambitnych chłopaków to zawsze są trudne chwile. Pisząc kolokwialnie „głowa i serce” bardzo chcą, ale okoliczności nie są sprzyjające. W takich momentach jeszcze bardziej istotną rolę odgrywa odpowiednia motywacja, która nie zaburzy świadomości wartości danego zawodnika. W przypadku Goncerza z pewnością wiary dodaje mu jego forma strzelecka (14 goli), która wystrzeliła w rundzie jesiennej, jak kurs franka 15 stycznia.
O tym jednak, że nie wolno nigdy przestawać wierzyć w siebie świadczą kariery wielu zawodników. Jako przykład weźmy Antonio Di Natale, który w ekstraklasie zadebiutował w wieku 25 lat (!). W wieku, w którym wielu traci już nadzieję na wyjście z ligowego podwórka. Tymczasem Włoch z 16 golami przyczynił się do awansu z drugoligowym Empoli do Serie A. Dwa lata później przeniósł się do Udinese, gdzie jego kariera nabrała największej prędkości. Dziś ten napastnik ma już 37 lat i jest grającą legendą klubu – najlepszym strzelcem w historii Udinese, dwukrotnym z rzędu Capocannoniere (2010, 2011), mającym najwięcej występów na koncie w biało-czarnych barwach w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Niech przykład Antonio Di Natale będzie wzorem do naśladowania dla tych, którzy swoje piłkarskie marzenia schowali do kieszeni; dla tych, którzy stracili lub tracą wiarę w to, co robią; dla tych, którzy myślą, że dla nich jest już „za późno”.
Filip Surma
dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku