TAK TO WIDZĘ: Bohaterem 101. Wielkich Derbów Śląska był Prejuce Nakoulma

07.05.2014
W Wielkich Derbach Górnego Śląska Górnik Zabrze zaskoczył Ruch Chorzów w pierwszym kwadransie. Po golach Nakoulmy i Gwaze w 6. i 12. minucie gospodarze prowadzili już 2-0. Ruch swoje najlepsze okazje miał w drugiej połowie meczu, ale świetnie dysponowany był golkiper zabrzan Pavel Steinbors.
Po remisie w Szczecinie z Pogonią, trener Robert Warzycha dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Za pauzującego z powodu żółtych kartek Łukasza Madeja do podstawowej jedenastki powrócił Prejuce Nakoulma. Jedna zmiana nastąpiła też w zespole Ruchu Chorzów. Po karencji kartkowej na lewą obronę powrócił Daniel Dziwniel, z kolei na ławce rezerwowych usiadł Maciej Sadlok.

Plan Górnika
Od pierwszej minuty tempo derbów było żywe. Górnik w tym meczu miał swój plan – odbiór piłki w środkowej strefie lub nieco niżej na własnej połowie i wychodzenie z szybkimi kontrami. Mając w składzie takich zawodników, jak Nakoulma i Oziębała można się było takiego sposobu gry Górnika spodziewać. Plan Ruchu zakładał z kolei zdominowanie rywala poprzez posiadanie piłki i tym sposobem kreowanie sytuacji bramkowych. Budowanie akcji w ataku pozycyjnym sprawiło jednak, że chorzowianie zostawiali dużo wolnych stref dla skrzydłowych Górnika. Brak odpowiednich reakcji oraz asekuracji na początku meczu sprawiły, że taki sposób gry okazał się ryzykownym posunięciem. Już pierwszy kontratak w 6. minucie meczu pokazał, że to plan taktyczny Górnika jest skuteczny.
Ruch swoje najlepsze okazje miał w drugiej części meczu, kiedy widać już było, że Górnik opadł z sił. Akcje Ruchu nie przyniosły jednak upragnionego gola, a kluczowym momentem okazał się obroniony rzut karny przez Steinborsa w 76. minucie. Gdyby wtedy Ruch zdobył gola, kto wie jakim wynikiem zakończyłby się ten mecz.

Motor napędowy  - Prejuce Nakoulma
Mecz pokazał, że największym problemem Ruchu w grze defensywnej był… Prejuce Nakoulma. Burkińczyk rozciągał i rozrywał obronę Niebieskich. Gole dla Zabrzan, to w przeważającej mierze jego zasługa. Co więcej w 6.,12., 22.,23., 45. i 47. minucie Nakoulma odgrywał pierwszoplanowe role przy kontratakach Górnika. Tylko w jednej akcji – w 58. minucie – Nakoulma nie miał swojego bezpośredniego wkładu.

Skrzydłowych i napastników rozlicza się w głównej mierze ze zdobytych bramek i ewentualnie liczby asyst. Jednak nie można zapomnieć, że zawodnicy na tych pozycjach powinni pełnić również funkcję pierwszych obrońców. Nakoulma jest przykładem zawodnika, który umiejętnie łączy zadania w ofensywie i defensywie, dzięki czemu jest niezwykle cenny dla drużyny. Powyższe wyraźnie było widać w niedzielnym meczu. Swoją energię poświęcał nie tylko wtedy, kiedy zespół miał piłkę, ale również wtedy, gdy trzeba było ją odzyskać.

Jajecznica na śniadanie
W Polsce panuje opinia, że trudno pracuje się z zawodnikami z Afryki, bo Ci piłkarze nie zawsze przykładają się do zajęć. Zapewne coś jest w tym stwierdzeniu, bo nie wzięło się ono znikąd. Trzeba jednak każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. Nie wolno oceniać zawodnika za szybko, nie wolno też przyszywać łatki na wieczność. Najlepszym tego przykładem jest Prejuce Nakoulma.

O Prejuce Nakoulmie mogę pisać ze swojego doświadczenia. Spotkałem go pięć lat temu, w 2009 roku, kiedy pracowałem jako asystent trenera w Górniku Łęczna. Wtedy Prejuce mieszkał w hotelowym internacie, a w klubie nie wiedziano do końca, jaką opieką otoczyć tego zawodnika. Po pierwszych treningach widać było, jakiej klasy to piłkarz, a badania i testy motoryczne potwierdzały, że będzie to wiodąca postać zespołu. Już wtedy Prejuce’m interesowały się takie kluby, jak Lech Poznań czy Legia Warszawa, ale do konkretów z różnych powodów nie doszło.

Do dziś w pamięci pozostał mi fakt, że w treningu z Prejucem (wtedy 22-letnim) nie było najmniejszych problemów, nie dawał oznak zniechęcenia, nie marudził pod nosem, że trener przeprowadza takie czy inne ćwiczenie, nie podważał taktyki, nie narzekał, że jest źle przygotowany. Dzień w dzień Prejuce robił swoje z wielkim i szczerym uśmiechem na ustach. Takiego go zapamiętałem. Mam nadzieję, że w Górniku jest podobnie.

To, co zawsze wywołuje u mnie jeszcze uśmiech, to wspomnienie śniadań na zgrupowaniach przedmeczowych. Prejuce zawsze miał swój rytuał. Na śniadanie zamawiał wielką jajecznicę, nawet  gdy nie było jej w naszym menu. Wówczas „Prezes” (już wtedy tak nazywali go koledzy z zespołu) załatwiał sobie w kuchni wielką porcję. Jak sam opowiadał od małego był do takich śniadań przyzwyczajony.

Aktualnie – moim zdaniem – Prejuce Nakoulma wyrasta ponad poziom naszej Ekstraklasy. To piłkarz, który już dawno mógłby grać w lepszych ligach. Jeśli tak ma się stać, to najbliższy okres transferowy może być dla niego ostatnim sygnałem do zmiany barw.

Na razie Nakoulma gra w barwach Górnika Zabrze i zdobywa dla niego kolejne gole. Po 101. Wielkich Derbach Śląska z pewnością przybędzie mu jego zwolenników.


Filip Surma
Dziennikarz NC+
trener II klasy (UEFA A)
filipsurma@hotmail.com
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również