TAK TO WIDZĘ: Błąd Górnika w obronie strefowej otworzył Cracovii drogę do zwycięstwa
09.04.2014
Sześć bramek straconych w dwóch meczach nie mogło odbić się bez echa w szatni zawodników i kadry trenerskiej. W meczu z Cracovią swojemu zespołowi nie mógł pomóc Radosław Sobolewski, który dołączył do długiej listy kontuzjowanych. Trener Robert Warzycha dokonał w sumie trzech zmian w swoim zespole. Na ławkę powędrował Kasprzik i Łuczak. W miejsce wymienionej trójki weszli Witkowski, Drewniak i Małkowski.
Trzy zmiany w pierwszej jedenastce, to jednak nie jedyne roszady których dokonał przed meczem trener Warzycha. Górnik zagrał również w innym ustawieniu. W środkowej strefie trener zabrzan nadal postawił na trzech pomocników, jednak tym razem ustawionych w „odwróconym” trójkącie – jedna „6” (Drewniak) i dwie „8” (Iwan, Jeż).
.jpg)
Plan Górnika
Nie wiem czy trener Warzycha planując taktykę na mecz z Cracovią sugerował się spotkaniem sprzed tygodnia, kiedy Cracovia mierzyła się z Widzewem, ale w identycznym systemie gry (tyle, że z bardzo dobrym skutkiem) zagrali łodzianie. Różnica między planem taktycznym Widzewa a Górnika polegała m.in. na innym miejscu i sposobie obrony dostępu do własnej bramki. Widzew od pierwszej minuty bronił wysokim pressingiem uniemożliwiając Cracovii rozegranie piłki. Górnik pozwalał gospodarzom swobodnie rozgrywać piłkę, koncentrując się w głównej mierze na obronie strefowej.
Plan Górnika nie powiódł się już w 2.minucie. Cracovia przeprowadziła ładną akcję środkiem boiska. Szeliga zagrał prostopadłym podaniem do Saidiego, a Burkińczyk nie miał problemów z pokonaniem Witkowskiego. Sytuacja zrobiła się jeszcze trudniejsza w 33.minucie, kiedy emocji nie opanował Oziębała i swoim zachowaniem osłabił zespół.
Obrona strefowa Górnika
Gol stracony przez Górnika pokazuje przede wszystkim sytuację, która sprowadza się do pytania, kiedy zawodnik ma wychodzić ze swojej strefy, a kiedy w niej pozostać.
.jpg)
W tej sytuacji środkowy obrońca (Boris Pandża), pobiegł do Papadopoulosa, zanim piłka została zagrana przez Szeligę. Tym samym Pandża opuścił swoją pozycję i odsłonił miejsce, w które wbiegł Saidi. Moim zdaniem reakcja Pandży mogłaby być uzasadniona jedynie w sytuacji, w której Szeliga podawałby do Papadopoulosa. Wówczas, w momencie podania, środkowy obrońca może zaryzykować takie zachowanie, przy czym musi dojść do odbioru piłki, przerwania akcji lub w ostateczności do wyhamowania akcji rywala. To jest ryzyko, które podejmuje środkowy obrońca. Ryzyko, które im dalej od własnej bramki, tym jest większe. W innym przypadku opuszczanie strefy jest – moim zdaniem – ułatwianiem rozegrania piłki przeciwnikowi.
Prawidłowe ustawianie się zawodników powinno wynikać z założeń tworzonych przez pierwszego trenera. Każdy trener ma swoją wizję właściwych zachowań w określonych sytuacjach meczowych i one wcale nie muszą pokrywać się z tymi napisanymi powyżej. Dlatego też rolą pierwszego trenera jest takie ukierunkowanie zawodnika, by ten na boisku realizował to, czego od niego się wymaga. Później liczy się już konsekwencja zarówno trenera wobec zawodnika i zawodnika wobec założeń. Bywa jednak, że pierwszy trener w ogóle nie zwraca uwagi zawodnikowi, w jaki sposób ma się poruszać i ustawiać. Wtedy odpowiedzialność zaczyna się rozmywać. Bywa również, że trener jasno określił zasady, ale zawodnik nie realizuje ich prawidłowo. W moim przekonaniu warto wprowadzić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać tam, gdzie jest to tylko możliwe, ponieważ każda zasada – lepsza lub gorsza – ułatwia pracę i ocenę poszczególnych zachowań zawodników. Na to potrzeba jednak czasu. Zmiana nawyków zawodnika czy wypracowanie automatyzmów w drużynie nie przychodzi z dnia na dzień. W przypadku trenera Roberta Warzychy na pewno czasu nie było zbyt wiele.
2:0
Przed meczem było wiadomo, że zmiana bramkarza będzie decyzją trudniejszą niż zmiana jednego zawodnika z pola. Ostatecznie trener posadził na ławce rezerwowych Kasprzika i dał szansę Witkowskiemu. Poważny błąd bramkarza Górnika przy drugiej bramce sprawił, że zasadne staje się pytanie: kto stanie w bramce Górnika w meczu z Lechem? Czy błąd Witkowskiego będzie kosztował go znów utratę miejsca w bramce? To nie są łatwe decyzje, a ich podjęcie wymaga wyczucia psychologicznego wobec zawodników, jak i doświadczenia.
Górnikowi trzeba oddać, że w meczu z Cracovią stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji bramkowych, pomimo grania przez niespełna godzinę o jednego piłkarza mniej (!). To z jeden strony może napawać optymizmem, ponieważ ubytek sił piłkarzy Górnika na tle zawodników Cracovii nie był aż tak widoczny, a to z kolei dawało nadzieję na zmianę rezultatu. Z drugiej strony, stworzone okazje nie zostały zamienione na gola…
Przed wyjazdem do Krakowa problemów było dużo. Przed meczem z Lechem jest ich jeszcze więcej.
Filip Surma
Dziennikarz NC+
Trener II klasy (UEFA A)
Trzy zmiany w pierwszej jedenastce, to jednak nie jedyne roszady których dokonał przed meczem trener Warzycha. Górnik zagrał również w innym ustawieniu. W środkowej strefie trener zabrzan nadal postawił na trzech pomocników, jednak tym razem ustawionych w „odwróconym” trójkącie – jedna „6” (Drewniak) i dwie „8” (Iwan, Jeż).
.jpg)
Plan Górnika
Nie wiem czy trener Warzycha planując taktykę na mecz z Cracovią sugerował się spotkaniem sprzed tygodnia, kiedy Cracovia mierzyła się z Widzewem, ale w identycznym systemie gry (tyle, że z bardzo dobrym skutkiem) zagrali łodzianie. Różnica między planem taktycznym Widzewa a Górnika polegała m.in. na innym miejscu i sposobie obrony dostępu do własnej bramki. Widzew od pierwszej minuty bronił wysokim pressingiem uniemożliwiając Cracovii rozegranie piłki. Górnik pozwalał gospodarzom swobodnie rozgrywać piłkę, koncentrując się w głównej mierze na obronie strefowej.
Plan Górnika nie powiódł się już w 2.minucie. Cracovia przeprowadziła ładną akcję środkiem boiska. Szeliga zagrał prostopadłym podaniem do Saidiego, a Burkińczyk nie miał problemów z pokonaniem Witkowskiego. Sytuacja zrobiła się jeszcze trudniejsza w 33.minucie, kiedy emocji nie opanował Oziębała i swoim zachowaniem osłabił zespół.
Obrona strefowa Górnika
Gol stracony przez Górnika pokazuje przede wszystkim sytuację, która sprowadza się do pytania, kiedy zawodnik ma wychodzić ze swojej strefy, a kiedy w niej pozostać.
.jpg)
W tej sytuacji środkowy obrońca (Boris Pandża), pobiegł do Papadopoulosa, zanim piłka została zagrana przez Szeligę. Tym samym Pandża opuścił swoją pozycję i odsłonił miejsce, w które wbiegł Saidi. Moim zdaniem reakcja Pandży mogłaby być uzasadniona jedynie w sytuacji, w której Szeliga podawałby do Papadopoulosa. Wówczas, w momencie podania, środkowy obrońca może zaryzykować takie zachowanie, przy czym musi dojść do odbioru piłki, przerwania akcji lub w ostateczności do wyhamowania akcji rywala. To jest ryzyko, które podejmuje środkowy obrońca. Ryzyko, które im dalej od własnej bramki, tym jest większe. W innym przypadku opuszczanie strefy jest – moim zdaniem – ułatwianiem rozegrania piłki przeciwnikowi.
Prawidłowe ustawianie się zawodników powinno wynikać z założeń tworzonych przez pierwszego trenera. Każdy trener ma swoją wizję właściwych zachowań w określonych sytuacjach meczowych i one wcale nie muszą pokrywać się z tymi napisanymi powyżej. Dlatego też rolą pierwszego trenera jest takie ukierunkowanie zawodnika, by ten na boisku realizował to, czego od niego się wymaga. Później liczy się już konsekwencja zarówno trenera wobec zawodnika i zawodnika wobec założeń. Bywa jednak, że pierwszy trener w ogóle nie zwraca uwagi zawodnikowi, w jaki sposób ma się poruszać i ustawiać. Wtedy odpowiedzialność zaczyna się rozmywać. Bywa również, że trener jasno określił zasady, ale zawodnik nie realizuje ich prawidłowo. W moim przekonaniu warto wprowadzić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać tam, gdzie jest to tylko możliwe, ponieważ każda zasada – lepsza lub gorsza – ułatwia pracę i ocenę poszczególnych zachowań zawodników. Na to potrzeba jednak czasu. Zmiana nawyków zawodnika czy wypracowanie automatyzmów w drużynie nie przychodzi z dnia na dzień. W przypadku trenera Roberta Warzychy na pewno czasu nie było zbyt wiele.
2:0
Przed meczem było wiadomo, że zmiana bramkarza będzie decyzją trudniejszą niż zmiana jednego zawodnika z pola. Ostatecznie trener posadził na ławce rezerwowych Kasprzika i dał szansę Witkowskiemu. Poważny błąd bramkarza Górnika przy drugiej bramce sprawił, że zasadne staje się pytanie: kto stanie w bramce Górnika w meczu z Lechem? Czy błąd Witkowskiego będzie kosztował go znów utratę miejsca w bramce? To nie są łatwe decyzje, a ich podjęcie wymaga wyczucia psychologicznego wobec zawodników, jak i doświadczenia.
Górnikowi trzeba oddać, że w meczu z Cracovią stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji bramkowych, pomimo grania przez niespełna godzinę o jednego piłkarza mniej (!). To z jeden strony może napawać optymizmem, ponieważ ubytek sił piłkarzy Górnika na tle zawodników Cracovii nie był aż tak widoczny, a to z kolei dawało nadzieję na zmianę rezultatu. Z drugiej strony, stworzone okazje nie zostały zamienione na gola…
Przed wyjazdem do Krakowa problemów było dużo. Przed meczem z Lechem jest ich jeszcze więcej.
Filip Surma
Dziennikarz NC+
Trener II klasy (UEFA A)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów