Tajemnica skuteczności Daniela Sikorskiego? Tata na trybunach

08.03.2011
Daniel Sikorski w Warszawie rozegrał tylko 10 minut. Z Zagłębiem wyszedł już w podstawowym składzie. Efekt? Gol i tytuł najlepszego zawodnika meczu. - Rywalizacja tylko mnie motywuje - mówi.
Sobotnia bramka była trzecim ligowym trafieniem Sikorskiego i z pewnością najładniejszym golem, jakiego zdobył w Górniku. Tak efektowne bramki zdarzały mu się już za czasów gry w Niemczech. - Kiedyś udało mi się trafić z własnej połowy półwolejem. Przerzuciłem bramkarza. Też ładnie to wyglądało - uśmiecha się piłkarz.

Sikorski w rundzie jesiennej wpisał się na listę strzelców w spotkaniach z Legią Warszawa i Koroną Kielce. Co ciekawe, na tych meczach na stadionie był ojciec Daniela, Witold Sikorski, który także i w ostatnią sobotę oklaskiwał swojego syna z trybuny. - Po spotkaniu oglądaliśmy mojego gola. Pochwalił mnie za dobrą decyzję. Podobała mu się również gra całego zespołu w drugiej połowie - mówi napastnik. - Niestety, w piątek raczej go nie będzie na pojedynku z Arką Gdynia - dodaje.

Gra Sikorskiego spodobała się również dyrektorowi sportowemu Górnika, Andrzejowi Orzeszkowi. - Pokazał kilka świetnych akcji. No i ta bramka. U Daniela podoba mi się jego profesjonalne podejście. Czasami przesiaduje mecze na ławce. Było nawet tak, że grał w Młodej Ekstraklasie. Różnie to bywa, ale nigdy się nie obraża - chwali działacz.

Co na to sam zawodnik? - Rywalizacja zawsze mnie motywowała do lepszej gry. Ja tylko mogę pokazywać na treningu, że szkoleniowiec może na mnie liczyć - kończy Sikorski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również