Szok w Zabrzu. "Trudno to wszystko zrozumieć"

16.08.2015
Jest jeszcze gorzej niż było. Górnik Zabrze zagrał najsłabszy mecz w tym sezonie i w pełni zasłużenie został rozbity przez beniaminka ekstraklasy.
Rafał Rusek/Pressfocus
Trudno było się spodziewać, by trener Leszek Ojrzyński odmienił zespół po zaledwie kilkudziesięciu godzinach. Nikt jednak nie spodziewał się, że Górnik zaprezentuje się w Mielcu tak słabo, nie pokazując nawet walki. - Trudno to wszystko zrozumieć. Początkowo gramy nieźle, ale tracimy bramkę, potem jest rzut karny i w zasadzie po meczu. Można powiedzieć, że nieszczęścia chodzą parami. Teraz przed nami mecz z Zagłębiem Lubin i musimy zrobić dobrą analizę, przygotować się na maksa. W tym meczu musi być przełamanie, inna gra i wreszcie wygrana - stwierdził Roman Gergel.

- Po prostu nie wiemy, co się z nami dzieje. Walczymy, staramy się, ale ciągle pojawiają się stare błędy, złe zagrania. Przede wszystkim nie strzelamy bramek, a mnóstwo tracimy. Mówimy sobie w szatni, co mamy robić, jak grać, a potem wychodzimy na boisko i jest to samo. Sami sobie musimy wyjaśnić, co nie gra, co jest złego. Na pewno to się musi zmienić i to jak najszybciej. Tak dalej być nie może... - kręcił głową Oleksandr Szeweluchin.

Za mecz w Mielcu nie można wyróżnić choćby jednego zawodnika zabrzan. - Bramka stracona w piątej minucie i cała nasza taktyka runęła, wzięła w łeb. Trener uczulał nas wcześniej, byśmy zagęścili środek boiska, uważnie zagrali w obronie. Chcieliśmy zagrać dobry mecz, wygrać, ale nic nam nie wychodziło. Głupio stracone bramki i tyle... - podsumował występ Górnika Łukasz Madej.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również