Szkoleniowiec Górnika postawił ultimatum
26.11.2009
W najbliższych dniach, a nawet godzinach powinniśmy poznać kluczowe decyzje właściciela Górnika Zabrze, firmy Allianz Polska, w sprawach sportowych. Opcje są dwie: zmiana szkoleniowca lub rozstanie z kilkoma zawodnikami i odpowiednie wzmocnienia. - W Warszawie zarówno ja, jak i prezes Jędrzej Jędrych przedstawiliśmy swoje koncepcje. Nie może być tak, że za złe wyniki obarcza się wyłącznie trenera oraz prezesa klubu. Teraz czekam jaką decyzję podejmie właściciel - mówi szkoleniowiec "Trójkolorowych".
"Koko" nie boi się odejścia z Zabrza. - Nie pozwolę sobie popsuć tego, co wypracowałem w Szwajcarii. Jeśli wiosną nie poprowadzę Górnika, to nie będę płakał. Nie mam jednak zamiaru firmować nazwiskiem czegoś, na co nie mam wpływu. Za mną też nie będzie nikt płakał. Górnik to mój pierwszy klub w Polsce i ostatni. W innym nie chciałbym pracować - podkreśla.
I jednocześnie stawia swego rodzaju ultimatum. - Jeśli piłkarz ma odpowiednie umiejętności i podejście, to będzie dobrze grał nawet po pijaku. Niektórzy jednak u nas w klubie potrafią tylko narzekać na szkoleniowca, prezesa, czy też masażystę. Gdzie jest ich odpowiedzialność? Jest jednak tez grupa zawodników, która mnie popierają i chce ze mną nadal pracować, bo już z nimi na ten temat rozmawiałem. Nie chcę transferów za miliony. Jednak trzeba byłoby ściągnąć około czterech, może pięciu dobrych piłkarzy, ale na warunkach jakie będzie stawiał im Górnik. W sobotę wyjeżdżam do Szwajcarii i chciałbym wiedzieć, czy właściciel pozwoli mi przebudować drużynę. Jeśli nie, to odejdę - zapowiada Komornicki.
Szkoleniowiec długo zastanawiał się nad przedstawieniem swojej koncepcji właścicielowi. - Myślałem nad tym wszystkim przez dwa dni. Tutaj wcale nie chodzi o mój kontrakt, bo ja na siłę nie mam zamiaru tutaj pracować. Teraz ruch należy do firmy Allianz. Oni mogą zrobić wszystko. Zmienić trenera, zawodników, stadion, a nawet klub - zaznacza.
"Koko" nie boi się odejścia z Zabrza. - Nie pozwolę sobie popsuć tego, co wypracowałem w Szwajcarii. Jeśli wiosną nie poprowadzę Górnika, to nie będę płakał. Nie mam jednak zamiaru firmować nazwiskiem czegoś, na co nie mam wpływu. Za mną też nie będzie nikt płakał. Górnik to mój pierwszy klub w Polsce i ostatni. W innym nie chciałbym pracować - podkreśla.
I jednocześnie stawia swego rodzaju ultimatum. - Jeśli piłkarz ma odpowiednie umiejętności i podejście, to będzie dobrze grał nawet po pijaku. Niektórzy jednak u nas w klubie potrafią tylko narzekać na szkoleniowca, prezesa, czy też masażystę. Gdzie jest ich odpowiedzialność? Jest jednak tez grupa zawodników, która mnie popierają i chce ze mną nadal pracować, bo już z nimi na ten temat rozmawiałem. Nie chcę transferów za miliony. Jednak trzeba byłoby ściągnąć około czterech, może pięciu dobrych piłkarzy, ale na warunkach jakie będzie stawiał im Górnik. W sobotę wyjeżdżam do Szwajcarii i chciałbym wiedzieć, czy właściciel pozwoli mi przebudować drużynę. Jeśli nie, to odejdę - zapowiada Komornicki.
Szkoleniowiec długo zastanawiał się nad przedstawieniem swojej koncepcji właścicielowi. - Myślałem nad tym wszystkim przez dwa dni. Tutaj wcale nie chodzi o mój kontrakt, bo ja na siłę nie mam zamiaru tutaj pracować. Teraz ruch należy do firmy Allianz. Oni mogą zrobić wszystko. Zmienić trenera, zawodników, stadion, a nawet klub - zaznacza.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów