"Szkoda, że nie trafiłem wcześniej na takiego człowieka jak Adam Nawałka..."

02.10.2012
W obecnym sezonie Górnik Zabrze prezentuje wysoką formę. "Trójkolorowi" wciąż są niepokonani w lidze, a ich styl może się podobać. Duża w tym zasługa Aleksandra Kwieka, który wyrasta na "mózg" Górników.
Zabrzanom w ostatnim czasie nieco brakowało szczęścia, gdyż rozgrywali dobre mecze, byli chwaleni przez ekspertów... ale zamiast wygrywać spotkania - cztery z rzędu zremisowali. - Byłem z tego powodu wkurzony. Nie, żebym gardził punktem, bo każdą zdobycz trzeba cenić. Czułem jednak, że nieźle gramy, a nie ma takich efektów, jakbyśmy oczekiwali. W tej sytuacji dołożyliśmy pracy na treningach i rozbiliśmy mistrza Polski - powiedział pomocnik Górnika w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

W dobrze grającym Górniku czołową postacią jest Aleksander Kwiek, którego niektórzy eksperci określają nawet mianem "mózgu" zabrzan. Sam zainteresowany twierdzi, że służy mu współpraca z obecnym szkoleniowcem "Trójkolorowych".

- Chyba szkoda, że nie trafiłem wcześniej na takiego człowieka jak trener Adam Nawałka. Podejrzewam, że wtedy byłbym w innym miejscu. Z trenerem jest trochę jak z nauczycielem w szkole. Jeśli jest słaby, to na lekcjach jest luz, ale niewiele z tego wynika. A gdy nauczyciel ostry, to nawet najbardziej oporny uczeń jakąś porcję wiedzy wchłonie - twierdzi Kwiek.

Piłkarz z optymizmem patrzy również w przyszłość. Nie przeraża go wizja "wyprzedaży" piłkarzy Górnika w zimowym okienku transferowym. A na koniec składa odważną deklarację...

- Wiadomo, że jest trudno, bo nikt nie został w lecie sprzedany. To może oznaczać, że zimą jacyś piłkarze odejdą. Z drugiej strony w przeszłości już bywało tak, że ważne ogniwa wypadały, a trener Nawałka znajdował nowych ludzi i drużyna grała swoje. Ja zadeklarowałem, że chcę grać w Górniku nawet i do końca kariery.  Podtrzymuję te słowa. Kontrakt mam do czerwca przyszłego roku i jeśli klub mnie zechce zatrzymać, będę gotowy do rozmów. Górnika będę traktował priorytetowo - zaznacza Kwiek.
źródło: Przegląd Sportowy/SportSlaski.pl

Przeczytaj również