Szczot: Nie możemy spartaczyć roboty

20.05.2009
- Gdyby przytrafiła nam się porażka z Odrą, to moglibyśmy już pakować walizki i budować formę na boje w I lidze. Teraz nie możemy zaprzepaścić okazji do utrzymania się - mówi Robert Szczot.
Na Roosevelta po ostatniej kolejce ligowej humory minimalnie się poprawiły. Górnik zdobył trzy punkty i wreszcie opuścił ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Do meczu z wodzisławianami już nikt nie wraca. - Nie ma co rozpamiętywać żadnego spotkania z przeszłości. Mieliśmy lepsze i słabsze pojedynki, ale najważniejsze dla nas, to te dwa, które są przed nami - podkreśla grający w napadzie Robert Szczot. - Nie możemy zepsuć tego, co ciężko wypracowaliśmy - dodaje.

Zabrzanie zagrają w sobotę arcyważne spotkanie na wyjeździe z Cracovią, czyli bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. U podopiecznych Henryka Kasperczak można zauważyć ogromne skupienie oraz wyjątkową mobilizację. - Nie ma co zmieniać planu przygotowań z poprzedniego tygodnia. Z Odrą wyglądaliśmy zdecydowanie lepiej pod względem fizycznym niż w Łodzi. Biegaliśmy "na maksa" przez pełne 90 minut. Tak samo musi być w Krakowie - zapowiada Przemysław Pitry.

Na stadionie przy ulicy Kałuży zawodnicy "Trójkolorowych" będą mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców. - Cieszymy się, że będą z nami, gdyż ich obecność sprawia, że gra się nam lepiej układa. Nie wiem dlaczego nagle wszystkie stadiony są modernizowane i nie wpuszcza się na obiekty sympatyków gości. Jest to trochę dziwne. Przecież piłka nożna jest dla kibiców. Bez nich gra nie miałaby najmniejszego sensu. A my praktycznie przez całą rundę graliśmy poza domem bez dopingu naszych fanów - zauważa Szczot.

Do Krakowa uda się 350 sympatyków z Zabrza. To optymistyczny prognostyk dla Górnika, którego fani byli wiosną na dwóch meczach wyjazdowych. W Chorzowie oraz we Wrocławiu. Pierwszy mecz ekipa Kasperczaka wygrała, a drugi zakończyła remisem. Jak będzie w Krakowie?
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również