Szczot: Łaska kibica na pstrym koniu jeździ

11.08.2009
Robert Szczot ponownie był ojcem sukcesu Górnika. Tym razem w pojedynku z płocką Wisłą. - Jednak po przerwie "kopaliśmy się po czole" - samokrytycznie przyznaje pomocnik zabrzan.
Na inaugurację pokonał bramkarza KSZO. W poniedziałek ponownie wpisał się na listę strzelców i zaliczył świetną asystę przy trafieniu Pitrego. Wygląda na to, że Robert Szczot z formą na obecne rozgrywki trafił idealnie. - Nie popadajmy w huraoptymizm. Indywidualne wyróżnienia bardzo cieszą, ale pracują na nie wszyscy koledzy z drużyny. Podkreślmy również, że to dopiero druga kolejka i cały sezon jeszcze przed nami - odpowiada pomocnik Górnika.

Zabrzanie we wspomnianym pojedynku musieli się sporo namęczyć, by wywieźć z Płocka korzystny rezultat... - Fakt, że w pierwszej części meczu mieliśmy swoje okazje i kilka razy powinniśmy zdobyć bramkę, jednak po przerwie "kopaliśmy się po czole" - samokrytycznie przyznaje Szczot. - Nasz rywal szczególnie po stałych fragmentach gry sprawiał nam sporo problemów.

Głosy zadowolenia pojawiły się wreszcie wśród najzagorzalszych sympatyków Górnika, których niespełna 500 pojawiło się w poniedziałkowy wieczór na stadionie Wisły...  - Ale nie zapominajmy, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Grunt to podtrzymać aktualną serię również w następnym spotkaniu - uważa 27-latek. A już w niedzielę, sympatyków na Śląsku czekają długo wyczekiwane derby. Górnik kontra GKS Katowice!
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również