Stworzyć widowisko, które będzie godne "ligowego klasyka"!

31.10.2010
Tego kibicom Górnika brakowało w ostatnim sezonie. Po roku przerwy 14-krotny mistrz Polski znowu przyjeżdża do stolicy. - Jestem przekonany, że będzie ciekawie - mówi Tomasz Wałdoch.
Mecze zabrzan z Legią Warszawa zawsze elektryzowały publiczność. Nawet wtedy, gdy jeden z zespołów (a ostatnio częściej takim był właśnie Górnik) grał słabo. - Po to gramy w ekstraklasie, aby walczyć przeciwko takim drużynom. Legia to tradycja, porządna firma. Takie spotkanie to prawdziwy rarytas - nie może się doczekać dyrektor sportowy "Trójkolorowych", Tomasz Wałdoch. - Gdy ja byłem piłkarzem, to rywalizacja tych dwóch drużyn budziła zainteresowanie nie tylko kibiców. Te mecze zapadały w pamięci na długo - wspomina.

Ten mecz również ma szansę zapisać się w pamięci. Dlaczego? Oba zespoły grają przyzwoitą piłkę i są w stanie stworzyć dobre widowisko. Górnik chwalony jest za konsekwentną grę i walkę o każdą piłkę. Warszawiacy wychodzą powoli z kryzysu, o czym świadczyć może ostatnie wysokie zwycięstwo w Kielcach. - Jestem przekonany, że będzie ciekawie. Pokonaliśmy już nie byle kogo, bo mistrza i wicemistrza kraju. Jednak na razie nie zachwycamy się rezultatami i w dalszym ciągu walczymy o utrzymanie. Dopiero wtedy, gdy będziemy mieć je pewne, zweryfikujemy cele, które założyliśmy sobie przed sezonem - mówi Wałdoch.

Zabrzanie udowadniają w obecnych rozgrywkach, że w naszej lidze można wygrywać przede wszystkim ambicją. - Bawi mnie to, że niektórzy nie chcą w kółko słyszeć o charakterze. Jest on bardzo ważny. Determinacja, wola walki, to jest to! Od tego się zaczyna. Do tego dochodzą umiejętności, które nasi zawodnicy posiadają. Jednak samymi zdolnościami daleko się nie zajdzie - uważa były reprezentacyjny obrońca. - Atmosferę buduje się na wynikach, ale trzeba cały czas dążyć na szczyt - dodaje.

Goście dzisiejszego spotkania (jak zwykle ostatnio) mają problemy kadrowe. Do składu wrócił już Mariusz Jop, ale trener Adam Nawałka nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Grzegorza Bonina i pauzującego za głupią czerwoną kartkę Mariusza Przybylskiego. Tego pierwszego powinien zastąpić przesunięty na skrzydło Tomasz Zahorski. Miejsce "Zahora" na szpicy może zająć Daniel Sikorski. Absencja Przybylskiego może być szansą na powrót do wyjściowego składu Michała Pazdana.

Górnik ostatnio lubi przerywać złe dla siebie passe. Najpierw po wielu latach w końcu zwyciężył na własnym terenie Wisłę Kraków, następnie pokonał przy Roosevelta poznańskiego Lecha, z którym również długo nie mógł sobie poradzić. Dzisiaj też jest co przerywać bowiem zabrzańscy kibice ze zwycięstwa na Łazienkowskiej nie mogą się cieszyć już od 12 lat.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze
niedziela, 17:15
sędziuje Hubert Siejewicz (Białystok)

Przypuszczalne składy

Legia: Machnowskyj - Rzeźniczak, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz - Manu, Vrdoljak, Iwański, Borysiuk, Radović - Szałachowski.

Górnik: Stachowiak - Bemben, Banaś, Danch, Magiera - Zahorski, Pazdan, Marciniak, Wodecki - Kwiek - Sikorski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również